Znajdź nas

Na gorąco

Monika Hojnisz: Chciałabym w końcu prezentować równą formę przez cały sezon

W niedzielę w słoweńskiej Pokljuce startuje Puchar Świata w biathlonie. Polki do nowego sezonu przystępują z nową, starą trenerką Nadią Biłową. Podobnie jak w poprzednich latach liderką naszej drużyny powinna być Monika Hojnisz. Polka ze spokojem podchodzi do nowego sezonu. „Nie ma się co napalać. Już niejednokrotnie przekonałam się, że chcieć, a móc to dwie różne rzeczy” – wyjaśnia Hojnisz.

Monika Hojnisz przed sezonem

Przemysław Paszowski: Jest już pani gotowa na inaugurację sezonu?                                                      Monika Hojnisz: Jak najbardziej! Ten okres przygotowawczy tak szybko minął, że mam wrażenie, że nie zdążyłam nic zrobić. Jednak tak naprawdę wykonałam bardzo dużo pracy. Jestem bardzo ciekawa sezonu.

Czy pani podchodzi do tego nowego sezonu z jakimiś wymaganiami, założeniami? Czy raczej stara się pani nic nie zakładać?

Mam jakieś swoje małe założenia, a raczej oczekiwania, jednak podchodzę do tego spokojnie. Nie ma się co napalać. Już niejednokrotnie przekonałam się, że chcieć, a móc to dwie różne rzeczy!

Poprzedni sezon dla pani długo był dość przeciętny, ale ostatecznie udało się trafić z niezłą formą na Igrzyska. Czy teraz najlepsza forma również przyjdzie dopiero na najważniejszą imprezę, czyli Mistrzostwa Świata?

Oczywiście jak co roku mamy imprezę docelową i fajnie byłoby się pokazać tam z najlepszej strony. Jednak chciałabym w końcu prezentować równą, dobrą formę przez cały sezon. Wtedy człowiek jest na fali. Taka postawa na pewno pomaga w startach.

Podczas Igrzysk Olimpijskich trochę do życzenia pozostawał pani bieg. Gdy rozmawialiśmy mówiła pani, że ten element jest do poprawienia. Czy właśnie nad formą biegową pracowała pani najmocniej w okresie przygotowawczym?

Pracowałam nad wszystkim. Jednak chyba najbardziej skupiłam się na stójce. To z nią ostatnio miałam największe problemy i czułam się niepewnie. Mam nadzieję, że ze startu na start wszystko się ustabilizuje, a praca przyniesie pożądane efekty.

Monika Hojnisz na Igrzyskach Olimpijskich

Monika Hojnisz podczas strzelania na Igrzyskach

Do tego sezonu przygotowywała się pani już pod okiem nowej trener – Nadii Biłowej. Nie jest łatwo utrzymać się długo na stanowisku szkoleniowca naszej kadry…

Na niektóre rzeczy nie ma się wpływu. Czasami zmiany są potrzebne. Co prawda czasem różnie mogą wpłynąć na przygotowania i dyspozycje zawodnika, ale tego nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Być albo nie być trenera zależy od efektów współpracy, czyli wyników. W jeden sezon trener nie jest w stanie zdziałać cudów, bo musi poznać zawodnika, jego organizm i możliwości. Z tego powodu dłuższa współpraca na pewno może przynieść większe korzyści.

Czy związek konsultował z wami decyzję o zmianie trenera czy zostałyście postawione przed faktem dokonanym?

Po sezonie były poczynione indywidualne rozmowy z zawodnikami i zebrano opinie na temat pracy z trenerem. Jednak ostatecznie to związek podjął taką decyzję.

Pani była zadowolona z tej zmiany? Pamiętam, że bardzo chwaliła pani sobie współpracę z Torgersenem.

Przyznam szczerze, że już wcześniej przeczuwałam, że Tobias nie będzie z nami dalej współpracował. Byłam na to przygotowana. Zastanawiało mnie tylko to kto go zastąpi.

Czy tak częsta rotacja na stanowisku trenera nie wpływa negatywnie na zawodniczki?

To zależy czy poprzedni trener ci podszedł czy też nie. Czy wasza współpraca przynosiła efekty czy nie. W momencie częstych zmian albo jesteś bezradny i poirytowany, albo czujesz ulgę, a wraz z nią jesteś otwarty na nową sytuację.

Jakie zmiany wprowadziła Nadia Biłowa w waszych przygotowaniach?

Nigdy wcześniej nie miałam możliwości współpracy z Nadia Biłową, wiec nie wiedziałam czego się spodziewać. Myślałam, że mając tyle lat na treningu robiłam już wszystko. Okazuje się jednak, że człowiek uczy się całe życie.

Monika Hojnisz na strzelnicy

Monika Hojnisz w olimpijskim starcie

W tym roku błyszczała pani w sezonie letnim. Jak duże przełożenie na sezon zimowy ma w biathlonie wysoka forma latem?

Mam nadzieję, że ogromne i tego bym sobie życzyła. Przyznam szczerze, że do letnich startów na Mistrzostwach Świata z obawą. To dlatego że tydzień wcześniej zaliczyłam najgorszy bieg życia na Mistrzostwach Polski. Nie przygotowywaliśmy się tez konkretnie pod tę imprezę, więc tym bardziej mogę być zadowolona z taj przemiany.

Gdy kiedyś rozmawialiśmy wspominała pani, że najlepiej startuje jej się bez presji. Wydaje się więc, że nadchodzący sezon powinien być dla pani bardzo dobry. Po Igrzyskach ta presja będzie zdecydowanie mniejsza.

Tak się tylko mówi, ale ta presja jest zawsze. Nie trzeba do tego Igrzysk ani Mistrzostw Świata. Każda z nas chce pokazać się z jak najlepszej strony na startach, w związku z czym tę presję najczęściej wywieramy na sobie sami. Chcemy sprostać oczekiwaniom własnym, trenerów no i kibiców, a ci potrafią być mało obiektywni.

Co musiałoby się stać aby w marcu powiedziała pani, że to był dobry sezon?

Musiałabym się znaleźć w czołowej dwudziestce. To oznaczałoby, że mogłam nawiązać równą walkę w każdym starcie. To taka moja idealna wizja.


Monika Hojnisz. Biathlonistka. Olimpijka z Soczi i Pjongczangu. Na obu Igrzyskach ocierała się o medale. Brązowa medalistka mistrzostw świata z 2013 roku. 

Dziennikarz radiowy i telewizyjny. W latach 2013-2016 redaktor naczelny portalu Juventum.pl Autor powieści "Pragnę, Kocham, Nienawidzę". Sport to dla niego nie tylko wyniki i zwycięstwa, ale wartości, które za sobą niesie.

Więcej w Na gorąco