Znajdź nas

Krótka piłka

Nasi saneczkarze w czołówce MŚ. Jakub Kowalewski: Dostaliśmy mocnego kopa

Jakub Kowalewski i Wojciech Chmielewski coraz mocniej pukają do ścisłej światowej czołówki. Podczas mistrzostw świata w Winterbergu biało-czerwoni zajęli ósme miejsce, co jest ich najlepszym wynikiem w karierze. „Cieszy to, że widać ciągły progres” – komentuje Jakub Kowalewski.

Jakub Kowalewski i Wojciech Chmielewski
Jakub Kowalewski i Wojciech Chmielewski przed ślizgiem /fot. fanpage ChmielewskiKowalewski/

Za wami nierówny sezon, ale udało wam się trafić z formą na najważniejszą imprezę.

Jakub Kowalewski: To prawda. Początek tego sezonu zwiastował, że będzie bardzo dobrze, bo zajęliśmy ósme miejsce w Igls. Potem mieliśmy niezłe starty za oceanem – w Calgary i Lake Placid. Po nowym roku były już lokaty w połowie drugiej dziesiątki, co nie było naszym szczytem marzeń. Chyba jednak możemy zgonić na warunki pogodowe, gdyż z naszym numerem startowym mieliśmy wolniejszy tor.

Co przyczyniło się do zwyżki formy w tym decydującym momencie sezonu?

Na pewno udało się zrealizować plan treningowy, który pozwolił na to abyśmy mogli przystąpić do tych zawodów w pełnej gotowości. Niestety kilka dni przed startem przypałętało się do nas małe przeziębienie. Chyba też przez to pozostał mały niedosyt, bo czasy startu były troszkę wolniejsze niż zamierzaliśmy.

Jak wygląda wasza ocena ślizgów na tych mistrzostwach?

Kwalifikacje do sprintu to można powiedzieć idealna jazda. Wszystko zagrało. Już sam finał sprintu taki nie był. Przydarzyły się drobne błędy, ale mimo to jesteśmy zadowoleni. Konkurencja dwójek – moc na starcie, dobra pozycja i luz na sankach. W skrócie coś o co w tym wszystkim chodzi.

Jakub Kowalewski Mistrzostwa świata

Jakub Kowalewski i Wojciech Chmielewski /fot. fanpage ChmielewskiKowalewski/

To ósme miejsce to wasz najlepszy wynik w historii mistrzostw świata. Notujecie systematyczny progres, a to na pewno musi cieszyć.

To prawda. To nasz trzeci start i najlepszy. Jak zauważyłeś, z pewnością cieszy to, że widać ciągły progres. To są takie małe kroczki do przodu.

Przed wami jeszcze kilka startów. To ósme miejsce da wam więcej takiej pewności siebie?

Czekaja nas jeszcze trzy starty. Chcielibyśmy jeszcze trochę powalczyć. Myślę, że weekendowa walka dała nam mocnego kopa. Fajnie jest rywalizować z najlepszymi i czuć tę adrenalinę, gdy chodzi o tysięczne części sekundy.

Ale zarazem ta lokata sprawia, że poprzeczka idzie jeszcze bardziej do góry…

My już swoje zrobiliśmy. Na pewno jednak będziemy dalej walczyć o jak najwyższe lokaty.

Dziennikarz radiowy i telewizyjny. W latach 2013-2016 redaktor naczelny portalu Juventum.pl Autor powieści "Pragnę, Kocham, Nienawidzę". Sport to dla niego nie tylko wyniki i zwycięstwa, ale wartości, które za sobą niesie.

Więcej w Krótka piłka