Znajdź nas

Głos ekspertów

Udane Igrzyska Natalii i Maksyma. Tascher: Ta para chce coś osiągnąć

Znakomite programy, rekordy olimpijskie i walka o zwycięstwo tocząca się do ostatnich chwil. Zmagania w łyżwiarstwie figurowym na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Pjongczangu stały na najwyższym poziomie. Dla nas najważniejszym wydarzeniem był z kolei start pary tanecznej Natalia Kaliszek i Maksym Spodyriew. Biało-czerwoni w Korei Południowej zajęli 14. lokatę. Zdaniem Magdaleny Tascher to wynik bardzo dobry i obiecujący. Komentatorka Eurosportu w rozmowie z „Magazynem Sportowiec” zaznacza jednak, że przed Natalią i Maksymem nadal wiele pracy.

Maksym Spodyriew i Natalia Kaliszek /fot. fanpage Kaliszek&Spodyriew/

Przemysław Paszowski: Zacznijmy od wątku dla nas najbardziej interesującego, czyli występu pary Kaliszek-Spodyriew. Wydaje się, że możemy być bardzo zadowoleni z postawy naszych reprezentantów.

Magdalena Tascher: Oczywiście! Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego występu. Forma naszych reprezentantów rosła ze startu na start. W sezon wchodzili przecież ciężko. Było trochę błędów, ale cały czas je eliminowali.

Co było największym atutem naszej pary? Czy był to fakt, że potrafią się doskonale uzupełniać?

Największym atutem naszej pary jest niewątpliwie ich pracowitość, koncentracja na wspólnym celu, dobra motywacja i mała podatność na stres. Taniec dowolny bardzo im leży, bardziej niż krótki i w nim dali prawdziwy popis.

Gdybyś miała wystawić naszej parze ocenę w skali szkolnej to jaka byłaby to nota?

Oceniłabym ich na piątkę. Szóstka to ocena maksymalna, a zawsze jest co poprawić.

Jakie perspektywy stoją przed tą para? Czy ten duet ma szansę na stałe zagościć w ścisłej, światowej czołówce?

Para chce pracować i chce się rozwijać. Lato znowu spędzą wraz z trenerką u zagranicznych szkoleniowców. Tam będą mieli też konkurencję treningową, co też jest ważne. Będą mogli popatrzyć na innych, złapać inspirację.

Co Natalia i Maksym muszą zrobić aby osiągnąć ten pułap światowy?

Przede wszystkim pracować. Uczyć się nowych rzeczy, nowych stylów tanecznych, nie zamykać się na nic.

Sylwia Nowak-Trębacka, Natalia Kaliszek i Maksym Spodyriew /fot. fanpage Kaliszek&Spodyriew/

Problemem naszego łyżwiarstwa figurowego jest to, że wielu zdolnych zawodników z niego ucieka.

Zawodnikom często bardzo trudno jest zrozumieć, że nikt ich nie zmotywuje, jeśli oni sami nie będą chcieli oraz nie będzie z ich strony gotowości na poświęcenia I wyrzeczenia. Niektórzy odchodzą z powodu braku finansowania, a to wsparcie rzeczywiście w naszym kraju nie jest duże poza ścisłą kadrą. Ale czy narzekają Belgowie? Rodzeństwo Hendricxs samo szuka sponsorów, robią akcje crowfundingowe. Podobnie Michal Brzezina. W USA zawodnik jest finansowany dopiero jak stanie na podium mistrzostw kraju. Mirai Nagasu dorabiała byciem „ice girl” – zgarniając śnieg z lodu w trakcie meczów hokejowych. Można? Można. Największym problem jest brak warunków treningowych w wielu miastach. Najlepiej, żeby lodowisko działało od listopada do marca, a potem zróbmy tam rolkowisko, amfiteatr albo szkoły nauki jazdy samochodem. W takich warunkach sport wyczynowy się nie rozwija…

Zadałem to pytania, bo zastanawiam się czy z Natalią i Maksymem nie będzie tak samo?

Para ma znakomite warunki treningowe, są młodzi i zmotywowani. Chcą coś osiągnąć. Myślę, że mogą jeszcze spokojnie osiem lat jeździć i wystąpić na dwóch kolejnych Igrzyskach. Bardzo wspiera ich Toruń skąd pochodzą, klub, a także Polski Związek Łyżwiarstwa Figurowego. Wszystkie przygotowania mają opłacone. 

Pomówmy o startach najlepszych. W tańcach obejrzeliśmy wręcz kosmiczną rywalizację. Nawet pobicie rekordu świata nie wystarczyło do złotego medalu. No i ponownie na szczyt wróciła kanadyjska para Moir-Virute.

Kanadyjczycy to najbardziej utytułowani łyżwiarze – pięć medali olimpijskich mówi samo za siebie. W Pjongczangu wygral doświadczeniem, świadomością, pewnością siebie, a także budowaniem wokół siebie otoczki. Absolutnie zasłużyli na to złoto… co nie oznacza, że nie zasłużyli na nie Francuzi. To para znakomita, potrafiąca wytworzyć niezwykłą aurę podczas swoich występów, świetna technicznie i bardzo dojrzała. Przed nimi kolejne Igrzyska. Rozdmuchany przez media problem z kostiumem rzeczywiście trochę wpłynął na ich wykonanie tańca krótkiego. A mimo to, dali radę pojechać w taki sposób!

Tessa Virtue i Scott Moir po ośmiu latach odzyskali olimpijskie złoto

Wśród solistów świetnie prezentowali się Japończycy. Yuzuru Hanyu jako jeden z nielicznych obronił tytuł mistrza olimpijskiego.

Wśród solistów mieliśmy upragniony medal dla Fernandeza – którego chyba każdy fan łyżwiarstwa mu życzył, jako ukoronowania tej wspaniałej kariery, charyzmatycznej osobowości i talentu. Świetny występ Shomy Uno pokazuje, że miejsce po odchodzących zawodnikach długo nie będzie puste. A Hanyu jest po prostu zawodnikiem z innej planety. Po takiej kontuzji, po przerwie… powrócił w wielkim stylu. To nie był bezbłędny program, ale zostanie w naszej pamięci na lata. Jest wreszcie jak zauważyłeś pierwszym od 1956 roku solistą, który dał radę zdobyć dwa złota olimpijskie z rzędu.

Złoto dla Massota i Sawczenko w parach sportowych oczywiście zasłużone, ale przed Igrzyskami nie wszyscy byli przekonani, że stać ich na zwycięstwo.

Igrzyska rządzą się swoimi prawami i wszystkie prognozy można sobie włożyć w kieszeń. Ja akurat uważałam, że walka o końcowy rozegra się pomiędzy nimi a Chińczykami i tak się stało. Myślałam tylko, że Chińczycy w programie dowolnym pojadą bezbłędnie.

Sawchenko wreszcie wydarła to złoto.

To jest zawodniczka absolutnie unikalna… taka partnerka, taka osobowość trafia się raz na dziesięciolecia. Cały łyżwiarski świat jej kibicował. To były jej piąte Igrzyska, z trzecim partnerem. I to właśnie ten trzeci i jej determinacja pozwoliły im sięgnąć po to upragnione złoto. W wielkim stylu – bez potrójnego axla wyrzucanego czy poczwórnego toeloopa. Za to z dbałością o szczegóły, z trudnymi elementami, wspaniałą choreografią. Co więcej, z dopiero czwartym miejscem po programie krótkim!

I na koniec solistki. Tutaj też oglądaliśmy pasjonującą walkę o zwycięstwo. Zachwyciła nas Zagitowa i tym razem obyło się bez tak wielkich kontrowersji jakie mieliśmy w Soczi.

Kontrowersje dotyczące solistek są, ale innego rodzaju, niż te, z którymi mieliśmy do czynienia po Soczi. Tutaj spotkaliśmy się z sytuacją, kiedy niepokonana przez dwa lata „super-solistka”, bijąca dwanaście razy rekord świata, jeśli chodzi o punktację, nagle zostaje strącona z piedestału przez niezwykle zdolną, robiące jeszcze trudniejsze technicznie rzeczy piętnastolatkę. Taką samą, jaką ona była dwa, trzy lata temu… Do tego Zagitowa wykonuje wszystkie skoki w drugiej połowie programu i to też wywołuje kontrowersje. Regulamin na to pozwala, aczkolwiek pojawiają się głosy, że powinna mieć przez to odjęcie w komponencie „kompozycja programu”. Tam jest bowiem mowa o tym, że program musi być odpowiednio zbalansowany.

Alina Zagitowa zachwyciła świat tańcząc do muzyki z „Czarnego łabędzia”

Kolejna kontrowersja to wiek Zagitowej…

To prawda. Dyskusja na temat podwyższenia wiek seniora u solistów zatacza coraz szersze kręgi. W samej Rosji pojawiają się głosy, że mamy do czynienia z baby boom, z atakiem klonów, które wykonują te same elementy, są jeszcze przed okresem dojrzewania, nie boją się, nie mają kobiecej sylwetki, więc i mogą więcej. A za plecami stoi armia następnych – Trusowa z poczwórnym salchowem i toeloopem, Kostornaia…

Od niedawna podczas transmisji łyżwiarskich widzimy podczas występu tabelkę z wynikami i opisem skoków. To chyba kolejny krok dla przywrócenia tej dyscypliny widzom. Wypali?

To bardzo potrzebny krok, żeby nieco ułatwić widzom zrozumienie naszego trudnego regulaminu. Dodatkowo jest też łatwiej nam, komentatorom, objaśniać to, co się wydarzyło na tafli.

Na koniec wróćmy do Polski. Nie jest ci przykro jak zdajesz sobie sprawę, że na Igrzyskach nie mamy naszych solistów a widzimy na przykład Australijczyka, Filipińczyka, Malezyjczyka?

Cała wspomniana przez ciebie trójka trenuje w USA. Dopóty dopóki nie będziemy mieli sensownych warunków treningowych, a decydenci nie będą pakować wszystkich pieniędzy w skoki narciarskie, które nigdy sportem masowym nie będą, to będziemy na peryferiach, a przecież mamy w łyżwach piękne tradycje. I żeby nie było – skoki jak najbardziej trzeba dotować. Ale budowanie lodowisk pomaga czterem dyscyplinom plus daje szansę na masowość. W Czechach rusza się cały naród, my niedługo będziemy wydawać szalone pieniądze z tego powodu, że nie dbamy o podstawową edukację sportową naszych dzieci.…

To nie brzmi optymistycznie, gdy pomyślimy o kolejnych Igrzyskach. Czy do Pekinu wybierze się liczniejsza reprezentacja Polski?

Nasza ekipa nie będzie liczniejsza, jeśli nie zmieni się podejście do dyscypliny. O to walczymy. To nasze być albo nie być. Czysto teoretycznie największe szanse są w parach sportowych – najmniejsza konkurencja, najszybciej można dogonić świat. Ale par w tej chwili nie mamy w ogóle….

Dziennikarz radiowy i telewizyjny. W latach 2013-2016 redaktor naczelny portalu Juventum.pl Autor powieści "Pragnę, Kocham, Nienawidzę". Sport to dla niego nie tylko wyniki i zwycięstwa, ale wartości, które za sobą niesie.

Naciśnij aby skomentować

Musisz być zalogowany by opublikować komentarz Zaloguj się

Odpowiedz

Więcej w Głos ekspertów