Znajdź nas

Głos ekspertów

Smutny obraz polskiego narciarstwa alpejskiego. Ilewicz: Trzeba zmian od środka

Konflikty o nominacje, brak odpowiedniego zaplecza i wyniki dalekie od oczekiwanych. To smutny obraz polskiego narciarstwa alpejskiego, jaki wyłania się po Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Pjongczangu. Jedynym pozytywem była postawa Maryny Gąsienicy-Daniel, która zjeżdżała odważnie i osiągała najlepsze rezultaty w karierze. Zdaniem byłego reprezentanta Polski Jakuba Ilewicza jedna jaskółka wiosny jednak nie czyni, a polskie narciarstwo wymaga gruntownych reform.

Jakub Ilewicz - niegdyś mistrz Polski, dzisiaj trener w swojej Akademii Narciarskiej

Przemysław Paszowski: Jak wrażenia po Pjongczangu?

Jakub Ilewicz: Wyniki Igrzysk były bardzo zaskakujące, szczególnie w slalomie mężczyzn oraz super gigancie kobiet. Cieszę się, że było trochę tych niespodzianek. Przede wszystkim należy jednak zaznaczyć, że poziom był bardzo wysoki.

Kto jest dla pana większą gwiazdą tych Igrzysk – Marcel Hirscher czy Ester Ledecka?

Zdecydowanie Ledecka! Czeszka sprawiła ogromną niespodziankę, bo chyba nikt nawet nie stawiał, że znajdzie się w pierwszej dziesiątce. Tymczasem ona zwyciężyła w dwóch różnych dyscyplinach. Ta dziewczyna jest naprawdę niesamowita.

My tym zmaganiom przyglądamy się z pewną zazdrością. Jedyny pozytyw to Maryna Gąsienica-Daniel. Trzy lokaty w trzydziestce mus cieszyć.

Bez wątpienia, te wyniki są bardzo dobre jak na możliwości Maryny. Należy jej pogratulować tego startu. Dodatkowo myślę, że Maryna dzięki tym Igrzyskom dostanie takiego pozytywnego kopa.

Wydaje się jednak, że Marynę stać żeby regularnie zadomowić się w pierwszej dwudziestce. Czy ta zawodniczka ma papiery na to aby w Pekinie poprawić jeszcze swoje lokaty?

Jest bardzo pracowita i potrafi się zmobilizować. Ma ogromny talent I trzeba jej stworzyć takie warunki, aby mogła spokojnie skupić się na treningu. Jeśli zapewni jej się ten komfort, to w Pekinie może walczyć nawet o pierwszą dziesiątkę.

Trzy konkurencja i tylko jedna ukończona – to dorobek Michała Kłusaka. Michał Jasiczek z kolei wystartował tylko w slalomie i też do mety nie dojechał. Mówiąc wprost – trudno o zachwyt.

Dopóki w Polsce będzie taka prowizorka to nie będzie lepszych wyników. Michał Kłusak sam musiał o wszystkim myśleć. To przecież on przygotowywał sobie narty, zamiast regenerować się przed zawodami.

No właśnie! Jak to możliwe, że zawodnik, który jedzie na Igrzyska Olimpijskie, reprezentuje kraj, boryka się z takimi kłopotami?

Niestety taki mamy klimat… Sam to przeżyłem na własnej skórze. W Polsce mamy totalną partyzantkę. Gdyby nie rodzice, w ogóle nie mielibyśmy seniorów. Trzeba zmian od środka. Myślę tutaj o systemie. Trzeba też wprowadzać szkolenia dla trenerów, aby mogli się rozwijać i wprowadzać nowinki szkoleniowe.

O miejscu polskiego narciarstwa alpejskiego świadczy to, że biało-czerwoni startowali na tych Igrzyskach obok zawodników z takich potęg zimowych jak Meksyk, Hiszpania czy Argentyna?

To trafne spostrzeżenie. Rzeczywiście, na ten moment nasze narciarstwo znajduje się w takim miejscu.

Dziennikarz radiowy i telewizyjny. W latach 2013-2016 redaktor naczelny portalu Juventum.pl Autor powieści "Pragnę, Kocham, Nienawidzę". Sport to dla niego nie tylko wyniki i zwycięstwa, ale wartości, które za sobą niesie.

Naciśnij aby skomentować

Musisz być zalogowany by opublikować komentarz Zaloguj się

Odpowiedz

Więcej w Głos ekspertów