Znajdź nas

Analizy

Historia MUNDIALU – pierwsze razy

Już za trzy dni rozpoczną się MISTRZOSTWA ŚWIATA w piłce nożnej Rosja 2018! Liczymy na bardzo dobry występ reprezentacji Polski, która wraca na turniej po 12 latach przerwy. W ramach przygotowania do nadchodzących wydarzeń, zapraszamy Was na poznanie historii mundialu od strony najsłynniejszych pierwszych razów! Kto zdobył pierwszego gola? Kto ujrzał pierwszą kartkę? Wszystkiego dowiecie się w tym tekście!

Drużyna Urugwaju w 1930 roku /fot. domena publiczna/

Pierwszy mundial, pierwszy mecz, pierwszy gol, pierwszy mistrz

Pierwsze Mistrzostwa Świata w piłce nożnej odbyły się w 1930 roku na urugwajskich boiskach. Wielu może dziwić się, dlaczego wybrano właśnie to małe państwo z Ameryki Południowej na organizatora tak ważnej imprezy. Powody były banalne. Po pierwsze, Anglia nie chciała uczestniczyć w tych rozgrywkach, ponieważ uważała, iż jako ojczyzna piłki nożnej jest najlepszą drużyną na świecie i nie ma sensu rozgrywać turnieju. Gdyby było inaczej, to zapewne FIFA powierzyłaby Anglii pierwszy mundial, właśnie z powodu pochodzenia współczesnej piłki. Po drugie, Urugwaj zwyciężył na Igrzyskach Olimpijskich w 1924 i 1928 roku, więc uznawany był za najlepszy zespół. Ponadto w 1930 roku obchodził stulecie odzyskania niepodległości, więc turniej miał być prezentem dla tego kraju.

Nie obyło się bez problemów. Grać nie chciała wspomniana Anglia oraz wiele innych drużyn z Europy. Ich niechęć nie była bezpodstawna. Europejczycy musieli być przygotowani na dwa miesiące morskiej przeprawy, aby dotrzeć do Ameryki Południowej. Nie zachęciły ich nawet obietnice Urugwajczyków, którzy zamierzali pokryć koszta podróży i noclegów. Ostatecznie ze Starego Kontynentu przybyły reprezentacje Francji, Belgii i Jugosławii. Oprócz nich na turnieju zagrały ekipy z USA, Paragwaju, Brazylii, Boliwii, Meksyku, Argentyny – no i naturalnie Urugwaju.

Historyczne dwa pierwsze mecze odbyły się równocześnie 13 lipca 1930 roku w Montevideo o godzinie 15:00 – swoją drogą wszystkie spotkania mundialu rozgrywane były w stolicy Urugwaju, gdzie przygotowano trzy obiekty. W pierwszym pojedynku Francja podejmowała drużynę Meksyku. Spotkanie zakończyło się wynikiem 4:1 dla Trójkolorowych. Podczas tego meczu Francuz Lucien Laurent zdobył w 19. minucie premierowego gola na mundialu. W drugim starciu Stany Zjednoczone wygrały 3:0 z Belgią.

Pierwszym mistrzem świata został Urugwaj, co nie było żadnym zaskoczeniem. W finale Urusi pokonali Argentynę 4:2.

 

Oficjalny plakat pierwszego mundialu /fot. domena publiczna/

Pierwsze drużyny z Afryki i Azji

Na mundialu w Urugwaju zagrały reprezentacje z Ameryki Południowej, Ameryki Północnej i Europy. Pierwszą drużyną z Afryki był Egipt, który pojawił się cztery lata później we Włoszech. Faraoni musieli wpierw przejść przez eliminacje – które odbyły się również po raz pierwszy. W grupie afrykańsko-azjatyckiej znalazły się trzy drużyny: Egiptu, Palestyny i Turcji. Ta ostatnia jednak wycofała się, więc kwalifikacje ograniczyły się do dwumeczu. Najpierw Egipt rozgromił Palestynę 7:1, aby w drugim meczu zwieńczyć dzieło zniszczenia wygrywając 4:1.

Mundial we Włoszech był rozgrywany systemem pucharowym. W 1/8 finału Egipt spotkał się z Węgrami. Mecz zakończył się wynikiem 2:4 dla Madziarzy i Egipt odpadł już na samym starcie.

Na pierwsze zwycięstwo afrykańskiej drużyny trzeba było czekać aż do 1978 roku. Wtedy Tunezja (która grała w grupie z Polską) wygrała w swoim debiucie 3:1 z reprezentacją Meksyku. Później przegrała z Polską 0:1, aby na zakończenie rywalizacji grupowej zremisować sensacyjnie z RFN 0:0. Nie wystarczyło to jednak na awans z grupy.

Azjatycki debiut na Mistrzostwach Świata został odnotowany w 1938 roku. Wówczas to Indonezja jako Indie Wschodnie dostały się na mundial po tym, jak z eliminacji wycofała się Japonia. I również tym razem reprezentacja Węgier okazała się być bezdusznym katem debiutanta. W 1/8 finału Madziarze rozgromili Indonezyjczyków 6:0.

Pierwsza wygrana azjatyckiej drużyny miała miejsce dopiero w 1966 roku, a jej autorem była Korea Północna, która pokonała sensacyjnie Włochy 1:0!

Pierwszy genialny trener

Reprezentacja Włoch w 1934 i w 1938 roku zdobyła Puchar Świata dwa razy z rzędu. Dominacja włoska miała wielu ojców, ale najważniejszym z nich był selekcjoner tej złotej drużyny: Vittorio Pozzo – pierwszy trener, który dwukrotnie wywalczył Mistrzostwo Świata. Jako piłkarz grał w między innymi Torino FC. Reprezentację Włoch objął po raz pierwszy w 1912 roku przed Igrzyskami Olimpijskimi w Sztokholmie. Następnie prowadził drużynę narodową w 1921 i 1924 roku, aby wreszcie w 1929 roku objąć ją na 19 lat.

Oprócz Pucharów Świata, Pozzo zdobył z Włochami tytuł mistrzów olimpijskich w 1936 roku. Włoski trener po ostatecznym odejściu z reprezentacji został dziennikarzem włoskiej La Stampa. Umarł 21 grudnia 1968 roku mając 82 lata.

Najtrudniejszą chwilę w swojej karierze przeżył najprawdopodobniej przed finałowym meczem z Węgrami w 1938 roku. Otrzymał wówczas telegram od samego Benito Mussoliniego, który napisał do trenera: „Zwycięstwo albo śmierć”. Na szczęście Włosi wygrali.

Pozzo (z lewej) udziela rad swoim piłkarzom podczas MŚ 1934 (fot. domena publiczna)

Skuteczny Vava

W 1958 roku Brazylia rozpoczęła swój złoty marsz. W kolejnych dwunastu latach zdobyła trzy Puchary Świata, a w 1994 i w 2002 roku dołożyła dwa kolejne. Do dwóch pierwszych triumfów w 1958 i 1962 roku przyczynił się jeden z najlepszych piłkarzy ówczesnych lat: Vava.

Brazylijski napastnik urodził 12 listopada 1934 roku. Jako szesnastolatek musiał przeżyć bolesną klęskę Brazylii w 1950 roku (wówczas mundial został rozegrany w tym pięknym kraju, a w finale Canarinhos ulegli Urugwajowi). Według oficjalnych statystyk w barwach reprezentacji wystąpił 20. razy i zdobył 12 goli. Dlaczego zatem znalazł się w tym zestawieniu? Ponieważ jako pierwszy piłkarz zdobył gole w dwóch kolejnych meczach finałowych Mistrzostw Świata!

W 1958 roku Brazylia w ostatecznej walce o tytuł spotkała się ze Szwecją, którą pokonała 5:2. Wtedy Vava i Pele zdobyli po dwie bramki, zaś równie legendarny Zagallo dołożył jeszcze jedną.

Cztery lata później Vava zachwycił w finale z Czechosłowacją, z którą Brazylia wygrała 3:1. Obok niego na listę strzelców wpisali się Zito i Amarildo.

Pierwszy hattrick

Jeżeli mowa już o golach, to trudno nie wspomnieć o efektownych hattrickach. Do tej pory tylko na mundialu w 2006 roku zdarzyło się, że żaden piłkarz nie ustrzelił trzech goli w jednym meczu.

Pierwszy hattrick na Mistrzostwach Świata był autorstwa… Amerykanina Bertrama Patenaude’a. Dokonał tego 17 lipca 1930 roku w meczu z Paragwajem (wygrana USA 3:0). Dwa dni później drugiego hattricka zdobył Argentyńczyk Guillermo Stabile w pojedynku z Meksykiem (6:3 dla Argentyny).

W 1982 roku Węgier Laszlo Kiss jako pierwszy rezerwowy trzykrotnie pokonał bramkarza rywali w jednym meczu. Uczynił to w spotkaniu z Salwadorem (wygrana Węgier 10:1 – pierwsza sytuacja, gdy drużyna zdobyła 10 goli w jednym spotkaniu).

Pierwszego hattricka na mundialu dla Polski zdobył Ernest Wilimowski w legendarnym meczu z Brazylią w 1938 roku. Wilimowski ustrzelił wtedy 4 bramki, co czyni go pierwszym piłkarzem Mistrzostw Świata, który zdobył w jednym meczu więcej niż 3 gole. Jego rekord pobił dopiero w 1994 roku Rosjanin Oleg Salenko, który w meczu z Kamerunem wbił 5 goli.

Trzy Puchary Świata Zagallo i Pelego

Wspomnieni już w historii Vavy – Mario Zagallo i Pele -, to kolejni wielcy Brazylijczycy, którzy wpisali się na stałe w karty mundialowej historii. Mario Zagallo jako pierwszy zdobył mistrzostwo globu jako piłkarz, a następnie jako selekcjoner! Triumfy na boisku święcił w 1958 i 1962 roku, a na ławce w 1970 roku. W tych samych latach Pele jako pierwszy zdobył trzykrotnie Puchar Świata jako piłkarz.

Pele podczas meczu na MŚ 1960 /fot. domena publiczna/

Pierwsza dogrywka i karne

System rozgrywania dogrywek w fazie pucharowej był znany od początku Mistrzostw Świata. Jednak różnica w porównaniu do dzisiejszych realiów polegała na tym, że nie rozgrywano rzutów karnych. Dlatego dogrywka przez lata kończyła się w piłce nożnej albo złotym/srebrnym golem, albo powtórzonym meczem, albo rzutem monetą.

Pierwsza dogrywka na mundialu miała miejsce 31 maja 1934 roku. W ćwierćfinale Włosi spotkali się z Hiszpanami. Po regulaminowym czasie gry na tablicy wyników widniał remis po 1. Podczas dogrywki żadna ze stron nie zdołała zdobyć gola, dlatego następnego dnia powtórzono mecz. 1 czerwca Włosi wygrali 1:0 po golu Giuseppe Meazzy.

Pierwsza seria rzutów karnych została rozegrana 8 lipca 1982 roku w półfinałowym meczu RFN – Francja. Po dogrywce był remis 3:3, zaś w karnych lepsi okazali się być Niemcy, którzy wygrali 5:4.

Niezdarty Carbajal

Największą bramkarską legendą jest niewątpliwie Lew Jaszyn, ale tuż za jego plecami znajduje się osoba Antoniego Carbajala – meksykańskiego goalkeepera. Jest on pierwszym piłkarzem, który zagrał na 5 (słownie: pięciu) turniejach Mistrzostw Świata! W latach 1950 – 1966 on i jego Meksyk byli stałymi elementami mundialu. Być może nie zdobył Pucharu Świata, ale udowodnił, że przez 16 lat można godnie reprezentować swój kraj i grać na najwyższym poziomie.

Jego rekord wyrównał w 1998 roku Niemiec Lothar Matthaus, a w 2014 roku do tego duetu dołączył Gianluigi Buffon, który mógł w Rosji ustanowić nowy rekord (szósta obecność na MŚ), lecz Włochy odpadły w barażach ze Szwecją.

Not fair play

Mistrzostwa Świata 1970 w Meksyku były przełomowe. Był to pierwszy turniej transmitowany w technikolorze. To zachęciło FIFĘ do wprowadzenia na stałe systemu żółtych i czerwonych kartek. Ponadto jeszcze trenerzy mogli skorzystać z zawodników rezerwowych.

Pierwszą żółć w historii Mistrzostw Świata ujrzał radziecki obrońca Jewgienij Łowczew.

Haniebnego zaszczytu ujrzenia pierwszego czerwonego kartonika doznał 4 lata później reprezentant Chile Carlos Caszely – stało się to w spotkaniu z RFN. Konsekwencje tej kartki były ogromne, ponieważ po turnieju Caszely otrzymał zakaz gry w piłkę w swoim kraju.

Dick Nanninga to pierwszy rezerwowy, który wyleciał z boiska. Stało się to podczas turnieju w 1978 roku. Nie przeszkodziło mu to jednak, aby później wystąpić w finale i zdobyć gola dla swojej reprezentacji.

Pierwszym bramkarzem, który ujrzał czerwoną kartkę był Włoch Gianluca Pagliuca. „Dokonał” tego w 1994 roku w meczu z Norwegią.

Sędziowie otrzymali również możliwość wysyłania nadpobudliwych trenerów na trybuny. Pierwsza taka sytuacja miała miejsce w 1986 roku. Wtedy to w jednym z meczów grupowych selekcjoner Paragwaju Cayetano Re zbyt często podchodził do linii autowej, co skutkowało odesłaniem go do kibiców.

Nieszczęśliwie zakochany w sporcie od momentu narodzin. Współtwórca Magazynu Sportowiec. Redaktor Studenckiego Radia Egida. Ale przede wszystkim kibic.

Naciśnij aby skomentować

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Więcej w Analizy