Znajdź nas

Długie rozmowy

„Jest to rozrywka dla całych rodzin”. Paweł Borkowski szczerze o wrestlingu

Czym naprawdę jest wrestling? Można nazwać go sportem, a może jest zwykłym show? Na te pytania odpowiada Paweł „Boryss” Borkowski, komentator wrestlingu w Polsce.

Paweł Borkowski i Andrzej Supron
Paweł Borkowski i Andrzej Supron w doborowym towarzystwie /fot. archiwum prywatne Pawła Borkowskiego/

Szymon Kastelik: Dlaczego zacząłeś komentować wrestling?

Paweł „Boryss” Borkowski: Wrestlingiem zacząłem interesować się bardzo dawno temu. Jeszcze wtedy, kiedy w Polsce pojawiły się pierwsze anteny satelitarne. Jako dzieciak zobaczyłem jakąś galę i zrobiła ona na mnie olbrzymie wrażenie. Było to na pewno efektowne show. Następnie kiedy Internet zaczął rozwijać się w Polsce, to założyłem stronę poświęconą właśnie tej tematyce. Z czasem zaczęła być popularna. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych z przykrością obserwowałem próby przedstawienia wrestlingu w polskich stacjach telewizyjnych. Przyznam szczerze, że nie podobała mi się przede wszystkim forma. Dla mnie wzorem były gale z amerykańskimi komentatorami w WWE, wtedy jeszcze WWF (World Wrestling Entertainment – największa federacja wrestlingu na świecie przyp. red.) oraz w WCW (World Championship Wrestling – federacja działająca w latach 1988-2001, przyp. red.).

Postanowiłem, że jeżeli kiedyś będę miał możliwość skomentowania wrestlingu, to pójdę ich torem. Nie ma sensu wymyślać czegoś, co zostało już wymyślone. Udało się. To był bodajże 2006 rok. W Eurosporcie mieliśmy okazję komentować Impact Wrestling, czyli galę organizacji TNA (Total Nonstop Action), obecnie GFW (Global Force Wrestling) i stopniowo temat zaczął przyjmować się i pojawił się na tym kanale skrót z gal WWE. Następnie Extreme Sport Channel podjął się emisji Raw w 2007 roku (gala federacji WWE, przyp. red.). Wtedy była to tylko godzina i emisja odbywała się z czterotygodniowym opóźnieniem względem tego, co działo się w Stanach Zjednoczonych.

Okazało się, że to wszystko zaczęło się sprawdzać. Ramówka poszerzyła się o kolejne programy. Doszło ECW, Smackdown, NXT (gale WWE, przyp. red.) oraz gale WWE pay per view. Do dzisiaj utrzymuje się rosnący trend. Widownia jest spora. W tak zwanym międzyczasie udało się zorganizować kilka dużych gal WWE w Polsce. Pierwsza odbyła się 11 listopada 2011 roku. Przyszło na nią ponad dziesięć tysięcy ludzi. Później odbyły się kolejne trzy gale. Pojawiły się również kolejne stacje telewizyjne zainteresowane wrestlingiem. Orange Sport, w którym było TNA, TV Puls z programem Superstars. Na Eurosporcie doszło Vintage Collection (program WWE, przyp. red.). Aktualnie gale WWE są emitowane tylko na Extreme Sports Channel.

W jaki sposób w komentowanie wciągnął się Andrzej Supron. To był jego pomysł czy to ty namówiłeś go?

Jak dobrze pamiętam, to skontaktowałem się z nim w tej sprawie. Ogólnie jeszcze w 2000 roku mieliśmy w planach zorganizować galę wrestlingu w Polsce. Jednak wtedy okazało się, że było na to za wcześnie. Kilka lat później, jak mówiłem, dowiedziałem się, że jest okazja skomentowania wrestlingu w Eurosporcie i zaproponowałem mu to. Ówczesny szef antenowy Eurosportu był przychylny do tego pomysłu i dostaliśmy taką szansę. Razem z nami pracowała druga grupa komentatorska. Ale gdy doszło jeszcze WWE, to federacja zażądała, aby był tylko jeden skład komentatorski, więc przez dziewięć kolejnych lat komentowałem razem z Andrzejem w Eurosporcie i w innych stacjach.

Jak przygotowujecie się do komentowania? Oglądacie wcześniej gale czy idziecie na żywioł?

Jeżeli chodzi o same walki to staramy się nie znać wyników. Wiadomo, że w Stanach Zjednoczonych gale są transmitowane wcześniej. Dlatego zamykam oczy i zatykam uszy, aby nie wiedzieć co się wydarzyło, żeby móc komentować tak, jakby wszystko odbywało się na żywo.

Po tylu latach znacie na pamięć nazwy wszystkich akcji czy jednak macie gdzieś ściągi?

Sprawa nazewnictwa jest na tyle skomplikowana, że mamy akcje standardowe ze stałymi nazwami. Są też akcje, które są w jakiś sposób modyfikowane i przy nich już trzeba uważać na ich nazewnictwo. Są jeszcze akcje naprawdę najprostsze, ale zawodnik wymyśli sobie, że będą nazywać się tak czy inaczej. Wtedy trzeba być na bieżąco, ponieważ pojawiają się ciągle młode gwiazdy. Chcą być wyraziste, więc nadają typowym akcjom swoje nazwy.

Fan słuchający nas w pewnym momencie może wkurzyć się, że ruchu jego ulubionego zawodnika nie nazwaliśmy tak jak powinniśmy. Dajmy na to, że chodzi o klasyczny suplex, ale wrestler ochrzcił go czterema trudnymi wyrazami. Nie da się uniknąć błędów, ale robimy wszystko, aby odbiór był jak najlepszy. Relacjonujemy sześć do dziewięciu godzin programowych tygodniowo. Czasami dochodzi czterogodzinne pay per view WWE oraz Takeover (gala WWE – przyp. red.), czyli w sumie mamy kilkanaście godzin komentowania. I przyznam się szczerze, że nie raz musieliśmy nagrać to w ciągu jednego dnia, więc może zabraknąć czasami sił i koncentracji. Dlatego prosimy też o wyrozumiałość.

Jak należy scharakteryzować wrestling? Jest sportem czy rozrywką?

Najlepiej nazywać wrestling rozrywką sportową. Osoby, które pojawiają się w ringu są szczególnymi atletami, bo to co robią w nim wymaga naprawdę niesamowitej kondycji, zwinności, siły oraz techniki. Mamy oczywiście różne kategorie, ale gdy widzimy takiego Big Showa, ważącego około dwieście kilogramów, który wykonuje akcje z trzeciej liny, to jest to godne podziwu. Byłem w ringu, miałem okazję polecieć kilka razy na deski i wiem, że należy ich za to szanować. Ale wiadomo również, że trudno dopatrywać się tutaj rywalizacji sportowej, bo to jest show. Prawdziwa rywalizacja zaczyna się za kulisami, gdzie rządzi biznes sportowy.

Jest to olbrzymia branża, która wymaga od człowieka wielowymiarowości, aby się w niej utrzymać. Trzeba być dobrym przy mikrofonie, trzeba prezentować się odpowiednio w ringu i poza nim. Trudno jest się przebić, więc początkujący wrestler musi wykorzystywać swoje szanse i po prostu być lepszy od kolegów. Wrestling kreuje gwiazdy showbiznesu. Wystarczy spojrzeć na The Rock’a, który do niedawna był najlepiej opłacanym aktorem w Hollywood. To o czymś świadczy. Wcześniej podobną gwiazdą był Hulk Hogan. Jest też wielu innych wrestlerów próbujących swoich sił na ekranie lub w muzyce. Wrestlingowi towarzyszą także różne reality show, pokazujące na przykład prywatne życie zawodników. Jest to olbrzymia branża o szerokim zakresie i tak do niej trzeba podchodzić. Jest to po prostu rozrywka sportowa dająca mnóstwo radości. Będąc trzy razy na Wrestlemanii (największa gala PPV federacji WWE – przyp. red.) widziałem uśmiechnięte całe rodziny. W Polsce było zresztą podobnie.

Ale mimo wszystko wrestling jest mocno powiązany ze sportem. Mamy na przykład Kurt’a Angle’a, medalistę olimpijskiego. Są byli amerykańscy futboliści. Występują gościnnie bokserzy czy Ronda Rousey. Również niektórzy wrestlerzy zaczynają kariery w MMA, jak Brock Lesnar czy CM Punk.

To jest fakt, który pokazuje, jak ci ludzie są uzdolnieni i przygotowani psychicznie. Są wyjątkowi. Lesnar, który przez to, że występował w wrestlingu, mógł być powodem drwin u innych fighterów z MMA. A jednak został mistrzem UFC. Teraz w NXT występuje specjalistka ju-jitsu Taynara Conti, czy judoczka i zawodniczka MMA Sonya Deville. Jest naprawdę szereg gwiazd wrestlingu, które zaistniały lub zaistnieją w różnych dyscyplinach sportowych.

Paweł Borkowski podczas zawodów

Paweł Borkowski na Wrestlemanii /fot. archiwum prywatne Pawła Borkowskiego/

Wrestling zwłaszcza w naszym kraju ma wielu przeciwników. W jaki sposób broniłbyś go w rozmowie z osobą, która nazwałaby to zjawisko głupotą, propagandą przemocy?

Przyznam, że jest mi przykro, gdy czytam negatywne komentarze. Chociaż powoli nastawienie Polaków zmienia się. Ale faktycznie, gdy tematyka wrestlingu nie była popularna w Polsce, to sporo osób źle odbierało tę rozrywkę sportową. Teraz mamy trolli i hejterów. Czemu wrestling jest atakowany? To kwestia ludzi, którzy chcą dużo powiedzieć, a nie do końca rozumieją pewne kwestie. Nie posiadają podstawowej wiedzy czy tolerancji na dany temat. Tutaj trzeba zapytać się właśnie tych osób, dlaczego to robią. Ale jak wiadomo, krytyka w Polce jest wszędzie. To sprawa ogólna, która nie dotyczy tylko wrestlingu. Po prostu nie można dogodzić wszystkim.

Krytykom pomagają przypadki śmierci zawodników. Przedawkowania leków, wypadki w ringu.

To są już szczególne sytuacje. Przed paroma latami WWE wprowadziło specjalny program antydopingowy. Federacja jest bardzo bezwzględna, jeżeli przyłapie kogoś nawet na lekkich narkotykach, zakazanych lekach. Owszem, wcześniej w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych używano częściej testosteronu czy sterydów. Jednak wystarczy spojrzeć na to, jak zmieniły się gwiazdy WWE w porównaniu z tych sprzed lat. Zdarzały się i będą zdarzać się przypadki, które będą rzucały cień na wrestling. Ale to jest tak samo jak w innych branżach. Może być dobry lekarz i zły lekarz, może być dobry sędzia i zły sędzia. Kwestia przedawkowań, samobójstw nie jest ściśle związana z wrestlingiem, tylko z tym co każdy ma w głowie oraz z problemami dnia codziennego. Zaś wypadki w ringu zdarzają się nawet rzadziej niż poważne kontuzje w piłce nożnej.

Czy przypadkiem nie jest też tak, że w wrestlingu kobiety są traktowane przedmiotowo? W przeszłości były walki w budyniu, bikini contest, czy nawet pamiętna scena łóżkowa na ringu z Edge’m i Litą. Dzisiaj w WWE jest inaczej, bo faktycznie divy dostają dużo czasu na walki i mają poważne scenariusze, jednak nadal zdarzają się idiotyczne sceny.

Tak zwana rewolucja w dywizji kobiet w WWE rozpoczęła się kilka lat temu i faktycznie ich obraz zmienił się. Kiedyś rzeczywiście były śmieszne walki w błocie czy w budyniu i to wszystko czyniło wizerunek divy trochę komediowy. Ale zwróćmy uwagę, że teraz to idzie w drugą stronę. Bo wcześniej nie wchodziły do klatek. Nie było innych brutalnych walk. Dlatego można zastanawiać się czy obraz divy z przeszłości był gorszy od divy z dzisiaj, która walczy tak samo jak mężczyźni. Trzeba mieć też na uwadze, że kobieta to jest płeć delikatniejsza, więc należy popatrzeć na ten temat z różnych perspektyw. W WWE kwestia kobiet jest naprawdę istotna. Wystarczy spojrzeć na fundację walczącą z rakiem piersi, którą federacja wspiera. Przez cały miesiąc jedna lina w ringu jest różowa i zawodnicy mają na swoich ubraniach specjalne przypinki będące symbolem fundacji. Zatem kobiety są teraz traktowane naprawdę poważnie.

Paweł Borkowski legenda wrestlingu

Paweł Borkowski z The Rock’em /fot. archiwum prywatne Pawła Borkowskiego/

Dlaczego wrestling jest w ogóle fenomenem w USA, Wielkiej Brytanii, Meksyku czy Japonii?

To jest po prostu tradycja. Przez dekady ewoluował w tych krajach. Ciekawostką jest, że zapaśnikiem był były prezydent USA (Abraham Lincoln – przyp. red.), a w WWE wystąpił również aktualny prezydent Donald Trump. W latach osiemdziesiątych nastąpił wielki bum popularności wrestlingu. Potwierdza to występ Hulka Hogana w filmie Rocky III. Ale popularność tej rozrywki była już wcześniej bardzo duża. W Meksyku mamy całą kulturę Luchadorów, a w Japonii gwiazdy wrestlingu są traktowane naprawdę wyjątkowo. Powoli zaczyna się u nas to przyjmować. Wrestling ma swoje ciągle rosnące grono wielbicieli, ale też jak już powiedzieliśmy, ma swoich zagorzałych przeciwników. Wrestling ma swoje długoletnie tradycje w tych krajach, podobnie jak w USA koszykówka, NHL, NFL, sporty motorowe.

Wrestling to po prostu element ich popkultury.

Tak, dokładnie. Miał kiedy rozwinąć się w tych krajach i stać się stałym elementem ich współczesnej kultury. Jest rozrywką dla całych rodzin, które na galach spędzają miło czas i to razem.

No właśnie. W Polsce mamy sporo fanów wrestlingu. Jednak pod koniec 2009 roku założyliście Total Blast Wrestling. Wcześniej powstał również Do or Die Wrestling. Obie federacje szybko przestały funkcjonować. O czym to świadczy?

Jeżeli chodzi o Total Blast Wrestling, jest to trochę skomplikowane. Faktem jest, że za wysoko postawiliśmy sobie poprzeczkę. Postanowiliśmy razem z Andrzejem sprowadzić gwiazdy z całej Europy z organizacji Eurostars. Jednak z tym związane były wysokie koszta. W organizacji takich imprez nie można stawiać na bilety. Potrzebni są też sponsorzy, tak jak w innych sportach. Pozyskanie ich jest olbrzymim wysiłkiem. Potrzebny jest czas, angaż i energia, aby zorganizować galę na wysokim poziomie. A my osobiście mamy sporo obowiązków związanych z tym, czym obaj zajmujemy się na co dzień. Bo to nie jest tylko sześć godzin komentowania tygodniowo.

To też moja strona internetowa, która musi funkcjonować. Trzeba śledzić na bieżąco co dzieje się w całym świecie wrestlingu. Trzeba także znaleźć czas na promocję tej branży. Zajmuję się również działem na oficjalnej stronie WWE. To jest robota dwadzieścia cztery na siedem. Musielibyśmy się naprawdę sprężyć i zrobić coś na wysokim poziomie, bo widz tego wymaga. Jeżeli znalazłby się sponsor, to podwijamy rękawy i Total Blast Wrestling wraca. Na temat Do or Die Wrestling nie wypowiadam się, bo nie funkcjonowałem w środku tej federacji. Będą środki, to zrobimy galę. Mamy cały czas kontakt z wrestlerami, którzy zapewne chcieliby pokazać się u nas. Również w Polsce jest dużo osób, które mogą zrobić niezłe show. Temat nie jest zamknięty.

Aktualnie funkcjonują w Polsce dwie amatorskie federacje Maniac Zone Wrestling oraz Kombat Pro Wrestling. Gdyby połączyć się z nimi, to wtedy powstałby projekt, który mógłby zaistnieć na dłużej?

Niewątpliwie tak. Z tego co wiem, to chłopaki z Maniac Zone Wrestling są otwarci na współpracę. Z Kombatem musiałbym się skontaktować. Jakby udało znaleźć się wspólny cel, chęć zorganizowania gali i jeszcze zaprosić gwiazdy z zachodu, to bez dwóch zdań dałoby się stworzyć takie coś. Ale żeby z nimi współpracować, to muszę mieć konkrety. A żeby mieć konkrety, muszę mieć sponsorów.

Paweł Borkowski z Sheamusem /fot. archiwum prywatne Pawła Borkowskiego/

KSW pokazało, że można zrobić coś w Polsce, co było popularne na Zachodzie, a nie do końca w naszym kraju.

KSW jest fenomenem. Miałem okazję poznać osobiście Martina Lewandowskiego. Porozmawialiśmy z nim razem z Andrzejem. Sam podkreślał, że początki były trudne, ale jak widzieliśmy, zorganizowali niedawno jedną z największych gal w historii tego sportu. Naprawdę należy gratulować i chwalić, a sobie życzyć, żebyśmy wynieśli wrestling na podobny poziom.

Widziałbyś Mariusza Pudzianowskiego w roli wrestlera?

Kiedyś rozmawiałem z Mariuszem, gdy występował jeszcze w „Tańcu z Gwiazdami”. Zapytałem go z ciekawości, czy chciałby spróbować się w WWE. Nie powiedział nie, ale wiadomo, że sytuacja wygląda tak, iż obie strony muszą być chętne. Akurat Mariusz odnalazł się w MMA i tam sprawdza się doskonale. Ale zapewne byłby również wielką gwiazdą wrestlingu.

Ale jeżeli chodzi jeszcze o polską popkulturę, to jednak wrestling znajduje w niej miejsce. Przykład piosenki Johna Cena’y jako internetowy mem obrazuje to najlepiej.

Oczywiście. Polski Internet podbiło również RKO Randy’ego Ortona (śmiech). Wrestling tak samo jak w innych krajach, też u nas przebija się na różnych płaszczyznach. Film czy branża gier komputerowych.

Faktycznie gry z serii WWE są w Polsce popularne od kilku lat.

Mam przyjemność współpracować z firmą Cenega. Piszę dla niej recenzje każdej nowej odsłony WWE 2K. Miałem okazję też poznać również producenta gry w 2014 roku. Okazało się, że trenował kilka miesięcy wrestling, aby poznać go od środka. Wywiad z nim jest gdzieś na portalu wrestlefans.pl.

Ciekawość zmusza mnie do zadania tego pytania. Czy Andrzej Supron jest wielkim fanem John’a Cena’y? Gdy słucha się jego komentarza przy walkach Cena’y, można mieć odczucie, że pan Andrzej reaguje wtedy żywiej niż podczas innych walk (śmiech).

Wydaje mi się, że Andrzej ogólnie trzyma stronę face’ów (wrestlerzy o pozytywnym charakterze – przyp. red.) (śmiech). Kibicuje Cena’ie, Reigns’owi. Nie toleruje takich gości jak Kevin Owens, podpadł mu też ostatnio Semi Zayn. Zauważam, że Andrzej kibicuje tym dobrym. Ja staram patrzeć się na nich bardziej chłodno. Mam swoich faworytów i po stronie face’ów i heel’ów (wrestlerzy o negatywnym charakterze – przyp. red.). Ale staram zachowywać się obiektywnie wobec każdego wrestlera. Muszę również pamiętać, że należy przelać na widza emocje, żeby to wszystko było dla niego emocjonujące.

Twój prywatnie ulubiony wrestler ze względu na wykreowaną postać, charakterystykę i umiejętności?

Definitywnie Brock Lesnar. To jest dla mnie człowiek ponadprzeciętny. Nie tylko sprawdzał się w wrestlingu i MMA, ale też w NFL, chociaż akurat tam sukcesów wielkich nie osiągnął. Był też amatorskim zapaśnikiem. Wszechstronny gwiazdor. Może przy mikrofonie nie jest polotny, bo ma od tego swojego agenta. Chociaż jak czasami odezwie się, to również zrobi wrażenie. Można mu pozazdrościć siły, przygotowania i sylwetki.

Paweł Borkowski z zawodnikiem

Paweł Borkowski z Triple H /fot. archiwum prywatne Pawła Borkowskiego/

Jaki masz stosunek do niektórych federacji, zwłaszcza japońskich, w których zawodnicy mają abstrakcyjne akcje typu pierdzenie, bekanie, hipnoza?

Powiem szczerze, że ja zainteresowałem się tym klasyczny wrestlingiem, czyli WWE czy WCW. Jeżeli gdzieś są jakieś odloty, to są odloty i tyle. Niektórym podoba się to, a innym nie. Dla mnie wzorem były, są i będą gale amerykańskie. Ale warto pamiętać, że absurd jest wszędzie. W literaturze, teatrze, filmie. Zawsze znajdzie się grupa odbiorców, która chce oglądać takie rzeczy.

Czyli podobnie jest z federacją Combat Zone Wrestling, w którym jest pełno krwi, przemocy w najgorszym wydaniu, a za broń używa się praktycznie wszystkiego?

Tutaj zahaczamy o trochę inny temat. W latach dziewięćdziesiątych była federacja ECW. Następnie została przejęta przez WWE, która chciała to reaktywować. Ale okazało się, że nie udało się przenieść tego na ring. Zwłaszcza że nadeszła era PG i krew jest niepożądana. Oczywiście zdarza się, że przy normalnych walkach pojawi się, bo tego nie można uniknąć. Natomiast jeżeli chodzi o ekstremalny wrestling, to jest w swoim rodzaju jakiś trend. Na pewno nie jest to lekkostrawne. Jednak jeżeli ktoś chce to robić i ktoś chce to oglądać, to ja nie będę zachowywał się jak internetowy troll, który mówi, że jest to złe. Są aktorzy, jest widownia i nie można tego przekreślić. Jak powiedziałem wcześniej. Każdy ma prawo do własnego zdania. Ja preferuję klasyczny wrestling, inni hipnozy, a jeszcze inni wrestling mocno ekstremalny.

No tak, ale ECW miało jednak swoje granice, natomiast niektóre walki w CZW to prawdziwa rzeź, która może wpłynąć negatywnie na ocenę postronnego obserwatora wrestlingu.

Trudno zabierać mi głos w tej sprawie. Mogę wypowiedzieć się tylko na temat tego co komentuje lub co stworzyłem. To może jest dobry pomysł na kolejny wywiad, aby zapytać się konkretnie organizatorów takiego show.

To już na sam koniec w ramach podsumowania. Dlaczego ludzie powinni oglądać wrestling?

Tak jak mówiłem przy poprzednich pytaniach. Jest to lekka rozrywka dla całych rodzin. Można oglądać popisy topowych gwiazd. Walki są wielorakie i tym samym interesujące: w klatkach, z drabinami, z ekstremalnymi przepisami i tak dalej. Wrestling wchodzi na wiele obszarów. Rywalizacje trwające miesiącami, akcje zza kulisami, wydarzenia odchodzące od samej akcji w ringu. Można oglądać gale z zaciekawieniem jak dobry serial. To jest show, które śmiało może zainteresować wszystkich. Wrestling jest przede wszystkim rozrywką, która ma dawać ludziom frajdę. I jeśli tak jest, to znaczy, że wszystko jest dobrze. Ja z Andrzejem zrobimy wszystko, aby Polacy oglądali wrestling z przyjemnością.

Nieszczęśliwie zakochany w sporcie od momentu narodzin. Współtwórca Magazynu Sportowiec. Redaktor Studenckiego Radia Egida. Ale przede wszystkim kibic.

1 Komentarz

1 Komentarz

  1. Patryk

    07/12/2017 at 18:55

    Maniac Zone Wrestling i Kombat Pro Wrestling to nie amatorskie federacje 😉 Ogółem bardzo dobry wywiad.

Musisz być zalogowany by opublikować komentarz Zaloguj się

Odpowiedz

Więcej w Długie rozmowy