Magazyn Sportowiec – wywiady, analizy, komentarze sportowe

Saneczkarze zaczynają sezon. Jakub Kowalewski: Nie możemy się doczekać pierwszego startu

Jakub Kowalewski i Wojciech Chmielewski w trakcie przygotowań /fot. fanpage ChmielewskiKowalewski/

Przemysław Paszowski: Macie z tyłu głowy jeszcze poprzedni sezon czy patrzycie już tylko do przodu?                                                                                                                                                                                     Jakub Kowalewski: Warto żyć wspomnieniami, w związku z czym często wracamy do dobrych momentów z zeszłego sezonu. Chcemy się cały czas rozwijać sportowo, ale aby tak się stało trzeba zerknąć czasami myślami w tył i wyciągnąć wnioski. Na tę chwilę nie możemy się już doczekać pierwszego startu, aby móc rywalizować z najlepszymi.

Wasz olimpijski występ nie był taki na jaki liczyliście. Czy w związku z tym do nadchodzącego sezonu podchodzicie jakoś podrażnieni?

W naszej dyscyplinie trudno spełnić swoje oczekiwania. Danego dnia można czuć się bardzo dobrze, ale jeden mały błąd przekreśli wszystko. To jest sport, także trzeba być gotowym na wszystko. Robimy dalej swoje, a tor saneczkarski to zweryfikuje.

Czy wy po gorszym występie macie w ogóle taką potrzebę udowadniania sobie czegoś w kolejnym starcie?

Z pewnością pozostaje jakaś wewnętrzna złość i chęć aby się „odkuć”. W każdym starcie dajemy z siebie sto procent. W związku z tym nawet jeśli coś nie wyjdzie, to wiemy że daliśmy z siebie wszystko.

Jak w ogóle radzicie sobie z wynikami, które nie spełniają waszych oczekiwań?

Z pewnością pojawia się złość, którą trzeba szybko wyładować. Najlepiej na siłowni. Tak na poważnie to trener zawsze szepnie dobre słówko i rozluźni atmosferę.

Jakub Kowalewski i Wojciech Chmielewski podczas Igrzysk Olimpijskich

Adrian Przechewka jako jeden z waszych głównych atutów wskazywał pozytywne nastawienie. Czy na ten nowy sezon też patrzycie z optymizmem?

Mamy dobrego mentora – Pawła Zimonia. Podczas letnich przygotowań dał nam sporą dawkę motywacji i pozytywnego myślenia. Z tym Panem trudno nie być optymistą. Do nowego sezonu podchodzimy z nadziejami.

W sezonie poolimpijskim zazwyczaj łatwiej jest się przebić do światowej czołówki. Wam już się to udało, ale czy uda wam się w niej zagościć na stałe?

Zgadza się. Kilka doświadczonych załóg zakończyło karierę, ale na ich miejsce wejdą młodzi, którzy tak jak my są głodni rywalizacji. Myślę, że każdy kraj dał z siebie wszystko przed Igrzyskami aby udoskonalić swoje sanki w nowe technologie. Mamy nadzieję, że w tym roku trochę to ustanie i będziemy mogli się ścigać czysto sportowo.

Na jakie miejsca w zawodach Pucharu Świata liczycie?

Zaczynamy w niezbyt lubianym przez Polaków torze w austriackim Igls. Mamy trudności aby trafić z ustawieniami na ten tor. Następnie rywalizacja przenosi się za oceanem. Są tam bardzo trudne technicznie tory, na których mamy mało ślizgów. Od stycznia ściganie w Europie, także na pewno będziemy chcieli powalczyć.

Wojciech Chmielewski i Jakub Kowalewski /fot. fanpage ChmielewskiKowalewski/

Znam kalendarz, ale pytałem o miejsca.

Nie mamy takich założeń. Chcielibyśmy w każdych zawodach zanotować dobre ślizgi. Tak aby ten sport dalej nas cieszył. Jeśli to się uda, miejsca powinny być bardzo dobre.

Jakie czynniki muszą być spełnione aby udało wam się zrealizować te zamierzenia?

Z pewnością musimy mieć idealnie przygotowany sprzęt i ustawiony pod dany tor. Koncentracja i pozytywne nastawienie są kluczem w naszej dyscyplinie.


Jakub Kowalewski. Saneczkarz. Startuje w dwójce razem z Wojciechem Chmielewskim. Na Igrzyskach Olimpijskich w Pjongczangu zajęli 12. miejsce. Byli młodzieżowi mistrzowie świata.