Znajdź nas

Długie rozmowy

Nowa gwiazda kolarstwa torowego? Filip Prokopyszyn: Trochę zabrakło do upragnionego złota

Zaledwie 18-letni Filip Prokopyszyn zdobył sensacyjne srebrny medal Igrzysk Europejskich w kolarstwie torowym. W rozmowie z „Magazynem Sportowiec” opowiada o swoich odczuciach związanych z tym sukcesem. Czy oglądamy właśnie narodziny nowej gwiazdy?

Filip Prokopyszyn na podium
Filip Prokopyszyn z medalem Igrzysk Europejskich

Szymon Kastelik: Wszedł pan z impetem w świat dorosłego sportu. Jesteśmy świadkami początku wielkiej kariery czy jednak przyjmuje to pan wszystko ze spokojem?                                                                    Filip Prokopyszyn: Przyjmuję to wszystko ze spokojem i pokorą, bo nie wiadomo jak potoczy się dalej moja kariera. Na ten moment jestem zadowolony z mojej postawy w gronie dużo starszych zawodników. Wiem, że czeka na mnie dużo pracy, żeby dostać się kiedyś do ścisłej czołówki w kategorii seniorów.

W scratchu o wszystkim zadecydował finisz. Miał pan na to jakiś pomysł czy wszystko wyszło spontanicznie?

Wszystko na tym finiszu robiłem z głową, bo jeden błąd mógł zaważyć o braku medalu. Starałem się nie atakować zbyt wcześnie, żeby starczyło mi sił na końcowe metry. Trochę zabrakło do upragnionego złota, ale może to i dobrze, bo będę za wszelką cenę dążył do tego, żeby kiedyś zdobyć złoto.

Pamięta pan w ogóle ostatnie chwile wyścigu czy emocje jednak wzięły górę?

Bardzo dobrze pamiętam ostanie chwile wyścigu, ponieważ był to mój najlepszy wyścig w karierze. Wszystko robiłem ze stoickim spokojem, więc wyścig doskonale zapadł mi w pamięć.

18-letni kolarz czuje olbrzymi stres przed taką imprezą?

Szczerze mówiąc, to byłem bardzo mocno zestresowany, bo był to mój pierwszy wielki start na imprezie takiej rangi z seniorami.

A co w ogóle sądzi pan o Igrzyskach Europejskich, które nie cieszą się jeszcze dużą reputacją?

Igrzyska Europejskie były niezwykłą imprezą, która na długo utkwi mi w pamięci, bo dostarczyła wiele emocji i przeżyć. Myślę, że jest to bardzo dobra idea, żeby przeprowadzać takie zawody, bo dzięki nim sportowcy mogą się poczuć jak na Igrzyskach Olimpijskich.

Wierzy pan, że za rok spełnią się olimpijskie marzenia?

Szczerze mówiąc, to nie wydaje mi się, że jestem wystarczająco dobry, żeby pojechać na taką imprezę jak Igrzyska Olimpijskie. Na pewno nie tak szybko, bo na IO trzeba sobie zapracować, a ja jestem jeszcze młodym zawodnikiem, który dopiero wchodzi w kategorię seniorów. Oczywiście gdyby udało mi się pojechać do Tokio byłbym niezmiernie dumny, ze mogę reprezentować Polskę na takiej imprezie i zrobiłbym wszystko co w mojej mocy, żeby pokazać się tam z jak najlepszej strony.

W przyszłych występach będzie chciał się skupić pan na scratchu czy też na innych konkurencjach?

Dobrze się czuję w każdej konkurencji na torze, więc zobaczymy jak to będzie. Nie ukrywam, że moja koronna konkurencja jest scratch, ale też chce próbować swoich sił w innych konkurencjach.

Nieszczęśliwie zakochany w sporcie od momentu narodzin. Współtwórca Magazynu Sportowiec. Redaktor Studenckiego Radia Egida. Ale przede wszystkim kibic.

Więcej w Długie rozmowy