Znajdź nas

Długie rozmowy

Mistrz Europy w szabli na wózkach – Adrian Castro. „Uwielbiam czuć dreszczyk emocji”

Adrian Castro od kilku lat należy do światowej czołówki szermierzy na wózkach. Specjalizuje się w szabli. W 2015 roku zajął pierwsze miejsce na Mistrzostwach Świata. W 2016 roku w Rio de Janeiro zdobył brązowy medal paraolimpijski, a w tym roku uzyskał swoje pierwsze Mistrzostwo Europy. Los chciał, że we wszystkich przypadkach o medale walczył ze swoim teściem Grzegorzem Plutą. W rozmowie z naszym portalem opowiada o rywalizacji rodzinnej i odczuciach związanych ze zbliżającą się paraolimpiadą w Tokio.

Adrian Castro pojedynek
Adrian Castro tuż po zdobyciu brązowego medalu paraolimpijskiego

Szymon Kastelik: Co odczuwa złoty medalista Mistrzostw Europy podczas wysłuchania hymnu?
Adrian Castro:
Po wywalczeniu złotego medalu i wysłuchaniu hymnu czułem ogromną radość, dumę i satysfakcję z dobrze wykonanej pracy. Bardzo cieszy mnie ten wynik, gdyż to mój pierwszy tytuł mistrza Europy.

Ocenia pan ten sezon pozytywnie?

Sezon nie zaczął się łatwo. Zmagałem się z pewnymi problemami zdrowotnymi. Ale dobrze, że na najważniejszą imprezę w tym roku udało się przygotować już bez problemów. Przed kadrą szermierzy na wózkach jeszcze dwa również bardzo istotne wyjazdy. Mam na myśli Puchar Świata w Tbilisi oraz Kioto, które rozpoczynają kwalifikację do Igrzysk Paraolimpijskich w Tokio.

Jak wyglądał okres przygotowawczy do tegorocznego czempionatu? Różnił się od tych z poprzednich lat?

Staram się wiele nie zmieniać, skoro to co robiłem przez ostatnie lata wychodziło. Ten rok specjalnie nie różnił się od przygotowań z poprzednich lat. Oczywiście świat idzie strasznie do przodu. Staram się poprawiać pewne elementy i nie stać w miejscu.

W walce o złoto pokonał pan Grzegorza Plutę, prywatnie swojego teścia. Podobny wynik w rywalizacji panów miał miejsce dwa lata temu w Rio – wówczas stawką był brązowy medal Igrzysk Paraolimpijskich oraz na Mistrzostwach Świata w 2015 roku. Chciałbym zapytać pół żartem, pół serio. Pokonywanie swojego teścia jest dodatkową satysfakcją? Rodzinna rywalizacja napędza was obydwu?

Walka z Grzegorzem zarówno na Mistrzostwach Europy, jak i Mistrzostwach Świata to była taka przysłowiowa wisienka na torcie, bo w obu przypadkach miała miejsce w finale. Oczywiście cieszę się, że te pojedynki wygrałem. Ale były to już raczej walki bez stresu. Obaj wiedzieliśmy, że i tak będziemy słuchać hymnu oraz że staniemy na najwyższych stopniach podium. Walka na Igrzyskach nie była już tak owocna, bo tam przyszło nam walczyć o brązowy medal. Jeśli chodzi o rywalizację, to oczywiście napędza mnie ogromnie. Uwielbiam czuć dreszczyk emocji i takie przysłowiowe ciśnienie. Jednak pod tym względem nie ma tutaj jakiegoś nastawiania się na pojedynek rodzinny. Bardziej chodzi mi o rywalizację w sensie ogólnym.

Często sparujecie ze sobą na treningach?

Kiedyś zdecydowanie więcej. Teraz sytuacja się troszkę zmieniła, bo Grzegorz trenuje już w innym klubie i nie widujemy się tak często na sali. Ale nadal trenujemy razem i sparujemy na zgrupowaniach kadry.

Adrian Castro pojedynek

Adrian Castro i Grzegorz Pluta przed pojedynkiem o brązowy medal paraolimpijski w Rio

Na tych samych Mistrzostwach Europy zajął pan z drużyną drugie miejsce, przegrywając w finale z Włochami. Złoto było na wyciągniecie ręki?

Medal drużynowy cieszy mnie ogromnie, gdyż była to duża niespodzianka i nikt nie stawiał nas w roli pretendentów do medalu. Cieszy zwłaszcza świetny mecz z Grecją o wejście do finału, który wygraliśmy 45 do 41. Długo będziemy go wspominali. Pozytywnie nastawieni podeszliśmy do walki finałowej, ale ta nie ułożyła się po naszej myśli. Zwłaszcza mi ten mecz nie wyszedł tak jak chciałem i mam do siebie mały żal. No ale taki jest sport. Zresztą tak jak już wcześniej mówiłem, racjonalnie patrząc to ten srebrny medal i tak jest ogromnym sukcesem. Przed nami jeszcze dużo pracy, ale będziemy mocno starać się, żeby medale w drużynie szablowej przestały być niespodzianką.

Szermierz na wózku może wyżyć wyłącznie ze sportu w naszym kraju?

To oczywiście zależy od wielu zmiennych, a najistotniejszą sprawą są wyniki na zawodach rangi mistrzowskiej. To od tego głównie zależy, czy zawodnikowi będzie przysługiwało stypendium czy też nie. Oczywiście w szermierce jest problem ze sponsorami, gdyż w naszym kraju nie jest to sport aż tak popularny. Mimo tego zmieniło się sporo i od Igrzysk Paraolimpiskich w Londynie w 2012 roku jest już znacznie lepiej. Myślę, że wszystko zmierza w odpowiednim kierunku i sportowcy, także z niepełnosprawnością, mogą liczyć na coraz lepsze formy wsparcia.

Jak wygląda pomoc ze strony władz państwowych w rozwoju karier zdobywców medali paraolimpijskich?

W zasadzie można śmiało powiedzieć, że gdyby nie wsparcie państwa, to sport osób niepełnosprawnych nie byłby w tym miejscu, gdzie jest teraz. Jesteśmy krajem, który jest w czołówkach klasyfikacji medalowych na Igrzyskach Paraolimpijskich, a to w dużej mierze dzięki różnym formom wsparcia, które funkcjonują.

Czy Adrian Castro zdobędzie złoty medal za dwa lata w Tokio?

Najpierw oczywiście muszę zakwalifikować się na Igrzyska. Czołówka zawodników powiększa się ciągle, a limity miejsc są mocno ograniczone. Każdy z zawodników, który pojedzie reprezentować swój kraj, będzie miał realną szansę na wygraną. Kluczowa będzie psychika i dyspozycja dnia. Od trzech lat wygrywam klasyfikację generalną Pucharów Świata. Więc wiem, że mogę tam walczyć o najwyższe cele. Tak jak już  jednak wspomniałem, będzie to bardzo trudne. Szermierka jest sportem mocno nieprzewidywalnym i wiele się może wydarzyć.


Adrian Castro. Szermierz na wózku. Brązowy medalista Igrzysk Paraolimpijskich w Rio de Janeiro. 2016.  Mistrz świata z 2015 roku i mistrz Europy 2018 roku. Rywalizuje w kategorii B szabli.

Nieszczęśliwie zakochany w sporcie od momentu narodzin. Współtwórca Magazynu Sportowiec. Redaktor Studenckiego Radia Egida. Ale przede wszystkim kibic.

Więcej w Długie rozmowy