Magazyn Sportowiec – wywiady, analizy, komentarze sportowe

Śpiesz się powoli. Izabela Marcisz odniosła gigantyczny sukces, ale to nie będzie nowa Justyna Kowalczyk

Izabela Marcisz pierwsza z lewej /fot. fanpage Justyny Kowalczyk/

Izabela Marcisz w Oberwiesenthal dokonała rzeczy historycznej. To fakt i nie można z tym dyskutować w żaden sposób. W końcu 19-latka, pochodząca skądinąd z niezwykle usportowionej rodziny, zdobyła aż trzy medale mistrzostw świata juniorek. Tego przed nią nie dokonał żaden narciarz z Polski. Nawet Justyna Kowalczyk z juniorskiego czempionatu przywiozła jedno srebro. Już samo to podkreśla wagę sukcesu Marcisz.

Historyczny – nie bójmy się tych słów! – wyczyn Izabeli Marcisz należy komplementować i oceniać bardzo wysoko. Warto też przypominać, że 19-latka osiąga sukcesy w tym samym wieku, gdy czyniła to wspomniana Justyna Kowalczyk. Ale najgorsze co można zrobić to wpaść teraz w nadmierną euforię.

>> CZYTAJ TEŻ: IZABELA MARCISZ MULTIMEDALISTKĄ MŚJ. NIKT PRZED NIĄ TEGO NIE DOKONAŁ <<

Na rozgrzane głowy kibiców trzeba wylać kubeł zimnej wody. Zwłaszcza że mamy w polskim sporcie bardzo pouczający przypadek Mateusza Rutkowskiego. Chłopaka, którego cała Polska namaściła następcą Adama Małysza i przyszłą gwiazdą skoków. Mistrz świata juniorów ze Strynu nie udźwignął wagi swojego sukcesu i praktycznie już po roku zniknął z radarów. Nie sądzę, aby Izabela Marcisz poszła tą droga, ale przykład Rutkowskiego to ponadczasowa przestroga, żeby zbyt wcześnie nie czynić kogoś „nowym Małyszem” czy „nową Kowalczyk”.

To bardzo ważne, żeby nie nakładać teraz takiego wielkiego brzemienia na tę młodą dziewczynę. To nie jest druga Justyna Kowalczyk i jeszcze długo nie zbliży się do jej sukcesów. Nie ma co się w tym względzie oszukiwać. Źle by się stało, gdyby nagle zaczęto oczekiwać od Marcisz lokat na podium Pucharu Świata. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to one prędzej czy później się pojawią. Ale w swoim czasie, a nie już teraz. Na razie celem powinno być w ogóle regularne punktowanie w tym cyklu. Nie da się nagle za pomocą magicznej różdżki dogonić najlepszych seniorek. To wszystko musi postępować etapowo, co Aleksander Wierietielny i Justyna Kowalczyk podkreślają na każdym kroku.

Nie wolno też zapominać, że nie zawsze ktoś kto jest dobrym juniorem staje się świetnym seniorem i na odwrót. Marit Bjoergen na przykład nigdy nie miała indywidualnie medalu mistrzostw świata juniorek, a co było potem każdy pamięta. A gdzie są teraz takie zawodniczki jak Polina Niekrasowa czy Marte Maehlum Johansen? No właśnie, a przecież to złote medalistki juniorskiego czempionatu.

Trzeba zatem się uzbroić w cierpliwość i pozwolić Izie spokojnie się rozwijać. Bez nakładania nadmiernej presji i bez stawiania kosmicznych wymagań, których na razie nie jest w stanie spełnić.