Magazyn Sportowiec – wywiady, analizy, komentarze sportowe

Ma 25 lat i ponad 50 medali mistrzostw świata. Magdalena Kuza – mistrzyni wielka i nieznana

Mistrzostwa Świata w Hiszpania, Castellon, w 2016 roku / fot. Jana Jankovičová

Szymon Kastelik: Kiedy Magdalena Kuza zainteresowała się wędkarstwem rzutowym i za czyją sprawą?

Magdalena Kuza: Po prostu od dziecka zajmowałam się tym sportem, bo mój tata jest trenerem i zawodnikiem. Na pierwszych zawodach byłam, gdy miałam może pięć lat. To nie było oczywiście jeszcze na poważnie. Pierwsze treningi, na które przychodziłam były za czasów szkoły podstawowej. Druga, może trzecia klasa.

W którym momencie zaczęła pani myśleć poważniej o tej dyscyplinie sportowej?

Trudno powiedzieć. Dla mnie była to po prostu taka codzienność, że jeżdżę na zawody kilka razy w roku. W 2006 roku po raz pierwszy zakwalifikowałam się na mistrzostwa świata juniorów, więc ten moment można uznać za punkt przełomowy. W 2008 roku zaczęłam zdobywać medale na tej imprezie i zakwalifikowałam się do turnieju seniorskiego. Wtedy było to już zupełnie na poważnie.

Może opowiedzieć pani trochę więcej o swoim największym sukcesie w karierze?

Ja za największy sukces uważam złoty medal w ogólnej klasyfikacji na mistrzostwach świata seniorów, który zdobyłam w tamtym roku. Czekałam na to bardzo długo. A takim drugim sukcesem było pobicie rekordu świata w jednej z konkurencji. Miałam ten rekord przez parę lat, ale w tym roku został mi on odebrany (śmiech). Jednak jest on cały czas rekordem świata juniorek.

Magdalena Kuza (druga od prawej) po zajęciu 7. miejsca w siedmioboju na MŚ 2018, po jej lewej stronie stoi mama Renata Kuza /fot. archiwum prywatne/

Większość Polaków kojarzy słowo wędkarstwo ze zwykłym łowieniem ryb. Mogłaby pani opisać pokrótce, o co dokładnie chodzi w wędkarstwie rzutowym?

To jest wędkarstwo bez łowienia ryb. I prawie bez wody, bo tarcze wypełnione wodą mamy tylko w jednej konkurencji. Nie mamy na końcu spławików i haczyków, tylko ciężarki i sztuczne muchy. Wszystko odbywa się najczęściej na boiskach trawiastych, a zimą trenujemy na halach sportowych. Mamy kilka konkurencji. Część z nich jest docelowych, czyli rzucamy do tarcz. A druga część na odległość, czyli kto wykona najdalszy rzut. Rywalizujemy w tych wszystkich konkurencjach. Po zsumowaniu ich mamy też wyniki w wieloboju. Na mistrzostwach świata można uzyskać medale osobno z każdej konkurencji. Dlatego mamy tych konkurencji dziewięć, bo używamy różnego sprzętu wędkarskiego: zestawów muchowych, spinningowych lub multiplikatorowych. Wszystko wywodzi się z wędkarstwa tradycyjnego, ale jest to też oczywiście sprzęt dostosowany do naszej dyscypliny. Wędki są na przykład krótsze i twardsze.

Jeżeli ktoś pyta panią o tę dyscyplinę sportową, to nie dziwi się, że nie konkurujecie na wodzie?

Ludzie prawie zawsze dziwią się. Jestem przyzwyczajona do tego, że muszę ciągle tłumaczyć na czym polega wędkarstwo rzutowe. To też udowadnia, że niestety jest to sport mało popularny.

Zdobyła pani mnóstwo medali mistrzostw świata. Jakie emocje towarzyszyły pani po zdobyciu pierwszego tytułu mistrzowskiego?

Ciekawe pytanie. Byłam bardzo młodą dziewczyną. Przeżywałam to inaczej niż na przykład teraz. Wtedy po prostu byłam w szoku. Nie spodziewałam się tego. Już sama nominacja na mistrzostwa świata seniorów była czymś niesamowitym. Stresowałam się bardzo przed tymi zawodami, ale byłam ogromnie szczęśliwa. Zawody odbywały się w Krakowie i oprócz medalu za pierwsze miejsce dostawało się figurkę lajkonika. Pamiętam, że cieszyłam się bardzo z tej figurki. Ponadto usłyszałam hymn i wiedziałam, że cała drużyna jest ze mnie dumna.

W tym roku cieszyła się pani podobnie z dorobku przywiezionego z mistrzostw świata?

Tegoroczne Mistrzostwa Świata były moimi najgorszymi w karierze (śmiech). Prawie wszystko co mogło mi nie pójść, to nie poszło. Zdobyłam dwa medale indywidualne. To najmniej od samego początku. Zajęłam najdalsze miejsce w ogólnej klasyfikacji w swojej karierze. Nie jestem za bardzo zadowolona z tych mistrzostw, ale cieszę się z tych medali, które zdobyłam. Jak zdobędzie się ich dużo, to jest zupełnie inne uczucie. Jednak w tym roku było naprawdę trudno, więc te dwa medale dały mi sporo radości.

Wynikło to z pecha czy z błędów w przygotowaniach?

Na pewno nie wynikło to z przygotowań, ponieważ na zawodach, w których startowałam w tym roku, osiągałam bardzo dobre wyniki. Byłam bardzo dobrze przygotowana. Może to wszystko wynikło z tego, że po raz pierwszy na mistrzostwach świata nie było ze mną mojego taty. Jest również zawodnikiem i robi świetne wyniki w kategorii mężczyzn. W tym roku nie dostał kwalifikacji na czempionat, chociaż w zawodach kwalifikacyjnych był drugi. Długo by wyjaśniać dlaczego tak się stało. Zawsze mi pomagał, co było bardzo cenne, ponieważ takie zawody to bardzo duży stres. Dlatego dobrze, gdy obok ciebie jest ktoś, kto zna dobrze zawodnika i podpowie, pomoże w sprawach technicznych. W związku z tym trochę brakowało mojego taty.

Magdalena Kuza na Mistrzostwach Świata w Hiszpanii, Castellon, w 2016 roku /fot. Jana Jankovičová/

Jak wygląda standardowy trening?

Trening zależy od zawodnika. Ale standardowo wygląda to tak, że ze względu na sporą ilość konkurencji, nie da się ich wszystkich przećwiczyć na jednym treningu. Dlatego trzeba rozdzielić trening na chociażby dwa dni, aby móc przećwiczyć wszystkie. Najczęściej trenujemy dyscypliny docelowe. Potrzebujemy własnego środka transportu, ponieważ jest dużo tarcz, desek, wędek i tak dalej. Po przygotowaniu sprzętu rozpoczynamy rzucanie w kolejkach, tak jak na zawodach. Albo trenujemy pojedynczo rzut, aż do osiągnięcia efektu, który nas zadowala. Na koniec treningu robimy sobie sprawdzian. Ktoś pełni rolę sędziego, a reszta rywalizuje ze sobą tak jak na zawodach. Wszystko po to, aby poczuć trochę adrenaliny. Trening odległości wygląda odrobinę inaczej. Trzeba rozgrzać się i przygotować fizycznie. Potem pod okiem kogoś innego robi się kilka prób i z każdą kolejną poprawia się błędy.

Jak bardzo znany jest ten sport w Polsce?

Klubów jest około dwudziestu. Rozgrywamy cykl Pucharu Polski, w którego skład wchodzi pięć zawodów plus mamy jeszcze mistrzostwa Polski. Czasami jeszcze mamy zawody halowe, co daje w sumie siedem – osiem zawodów ogólnopolskich w ciągu roku. I na takich zawodach jest od pięćdziesięciu do siedemdziesięciu zawodników. Są to najlepsi zawodnicy, wyłonieni z okręgów na dane zawody. Zawodników ogółem jest oczywiście więcej. Casting występuje również na Olimpiadach Młodzieży Wędkarskiej. Tam rywalizuje o wiele więcej okręgów, tylko z tym że startuje tam młodzież do szesnastego roku życia.

Czyli w sumie jest kilkuset zawodników?

Co najmniej.

Magdalena Kuza wędkuje też tradycyjnie?

Skupiam się na wędkarstwie rzutowym. Jednak gdy byłam młodsza, to często jeździłam na ryby. Nawet startowałam w zawodach jako zawodniczka mojego koła wędkarskiego. Ale z wiekiem zmieniły się moje zainteresowania. Zaczęłam zajmować się innymi rzeczami i po prostu nie mam czasu na łowienie ryb. Chociaż okazjonalnie zdarza się, że pojadę. Najbardziej lubię łowić na muchę, bo jest to najbardziej aktywny sposób wędkowania.


Magdalena Kuza – urodzona 1 czerwca 1993 roku w Busko-Zdroju. Od 2008 roku startuje w Mistrzostwach Świata seniorów w wędkarstwie rzutowym, z których przywiozła 51 medali.