Magazyn Sportowiec – wywiady, analizy, komentarze sportowe

Najstarszy sport świata? Szczerbaniuk: Fistball jest efektowny

fistball reprezentacja Polski

Szymon Kastelik: Muszę przyznać szczerze, że nie sądziłem, iż fistball ma taką długą historię sięgającą aż starożytności. Do tego przypomina połączenie dyscyplin, które powstały dopiero 200-100 lat temu. Czyli tenisa, siatkówki i piłki nożnej.

Robert Szczerbaniuk: Jest to jakby miks siatkówki i tenisa. Można też nawiązać do piłki nożnej. Bo gra się na trawie, na dużym boisku. Ale bardziej skłonny byłbym porównać fistball do siatkówki i tenisa. Gra się rękoma, do linii barku. Zasady bardzo podobne do tych z piłki siatkowej. Zwłaszcza bliskie sobie są elementy zagrywki i obrony. Tylko boisko jest dużo większe. Ma 20 metrów na 50 metrów. Mimo że jest to jedna z najstarszych dyscyplin sportowych, to dopiero niedawno trafiła do Polski. Teraz staramy się to trochę rozwinąć.

Są jeszcze jakieś najważniejsze przepisy dotyczące gry, o których warto wspomnieć?

Zagrywka jest zza linii 3 metrów. Pasek dzielący boisko na pół jest na wysokości 2 metrów w przypadku mężczyzn i 1,90 metra w przypadku kobiet. Gra się 5 na 5. Po każdym odbiciu piłka może dotknąć raz podłoża.

Dlaczego pan jako znany i ceniony siatkarz, również wielokrotny reprezentant Polski, zainteresował się fistballem?

Zaczęło się to wszystko w 2016 roku przed mistrzostwami Europy, które odbyły się w Austrii. Kolega, który zna się z szefami światowej federacji fistballu, dostał propozycję utworzenia reprezentacji Polski. Bo wcześniej nie mieliśmy żadnej drużyny. Fistball jest zbliżony do siatkówki, która cieszy się olbrzymią popularnością w Polsce. Dlatego udało się mojemu koledze zebrać kilku siatkarzy, w tym mnie, i pojechać na turniej. Z wielką chęcią chcieliśmy spróbować czegoś nowego. Na wspomnianych mistrzostwach Europy dopiero ostatniego dnia wygraliśmy pierwszy, historyczny mecz. To premierowe zwycięstwo miało miejsce w meczu z Hiszpanią. Spodobał mi się fistball. Uznałem, że spróbuję rozwinąć ten sport w Polsce.

Czyli wcześniej nie znał pan tej dyscypliny sportowej?

Zgadza się. W 2016 roku po raz pierwszy byliśmy na jakimkolwiek turnieju. Tydzień przed mistrzostwami Europy nauczyliśmy się przepisów.

W czym lepszy jest fistball od siatkówki?

Fistball jest efektowny. W tym sporcie jest o wiele więcej możliwości na obronę i rozegranie ataku. Siatkówka dzisiaj, zwłaszcza mężczyzn, jest bardzo szybką grą. Jest mocny atak, małe boisko i mało czasu na reakcję. W fistball’u natomiast akcje są długie. Dlatego jest większe pole do popisu, jeżeli chodzi o obronę, Na World Games 2017 komentatorzy telewizyjni byli pod wrażeniem naszego sportu. Chwalili fistball za widowiskowość.

Jak wygląda aktualna sytuacja tego sportu w Polsce? Ile mamy na przykład klubów?

Oj. W dniu dzisiejszym trudno jeszcze mówić o klubach. Ponieważ jest za mało osób zainteresowanych. Oficjalny klub jest jeden. Założone w 2017 roku Polskie Stowarzyszenie Fistballu. Rok później powstała drużyna żeńska. Obie ekipy można nazwać też naszymi reprezentacjami. W Polsce nie gramy, bo nie ma z kim. Najczęściej jeździmy na sparingi do Czech lub Austrii.

Kobiety mają jakieś osiągnięcia?

Rok temu dziewczyny pojechały na Mistrzostwa Świata rozgrywane w Linz. Okazały się tam być czarnym koniem turnieju. Dziewczyny dopiero debiutowały na takiej imprezie. Nieoczekiwanie na czempionacie zajęły 6. miejsce. Miesiąc później rywalizowali mężczyźni na Mistrzostwach Europy. Nasza drużyna wygrała grupę. Ale niestety przegraliśmy z Włochami mecz o awans do najlepszej czwórki. Ostatecznie również byliśmy na 6. miejscu.

Fistball – drużyna Polek na MŚ / fot. https://www.facebook.com/pg/fistballpolska/

W Polsce zawodnicy to podobnie jak pan głównie osoby z przeszłością w siatkówce?

Generalnie większość z siatkówki. Grają między innymi Marcin Iglewski, Krzysztof Antosik. Są też mniej znani zawodnicy. Łatwiej po prostu namówić osoby, które nie boją się rywalizacji. Jeżeli chodzi o kobiecy zespół to też mamy tam dużo siatkarek czy sędzin siatkarskich z siatkówki plażowej.

Infrastruktura w Polsce również nie zachęca za bardzo do trenowania.

Mamy boisko we Wrocławiu, które zostało po World Games. Ja w Częstochowie trenuję w szkole straży pożarnej, która posiada boisko piłkarskie. Jest ono mało eksploatowane. Dlatego korzystam z niego z kolegami. Jak nie ma odpowiedniej pogody, to trenujemy i gramy na halach sportowych.

Są już jacyś partnerzy biznesowi, sponsorzy, którzy byliby chętni wesprzeć fistball w Polsce. Czy jednak jeszcze za wcześnie na to?

W tamtym roku udało się jakoś zebrać, głównie przez znajomości, pieniądze na mistrzostwa świata kobiet. Bo to była taka najdroższa impreza. W tym roku dziewczyny grają w Czechach mistrzostwa Europy, a mężczyźni w Szwajcarii mistrzostwa świata. No i każdy próbuje użyć swoich kontaktów, aby ktoś nam pomógł. Póki co głównego sponsora nie mamy. Jeszcze nie jesteśmy chyba na tyle znani, żeby miało to jakieś przełożenie na atrakcyjną reklamę w tym sporcie. Na razie działamy jakoś we własnym zakresie. Mam nadzieję, że uda się w tym roku uzbierać pieniądze.

Kilkukrotnie w naszej rozmowie przewinęły się Niemcy i Austria. Są to główne siły w światowym fistballu?

Tak. I jeszcze Szwajcaria. Te trzy drużyny to taka czołówka europejska, nawet światowa. My aktualnie jesteśmy jeszcze na etapie uczenia się.

Jednak ma pan jakąś nadzieję w głębi siebie, że za niedługo Polska będzie coś znaczyć w tym sporcie?

Oczywiście (śmiech). Byłem niedawno na spotkaniu w Polskim Związku Piłki Siatkowej. Rozmawiałem. Fistball jest podobny do siatkówki. Dlatego chciałbym uzyskać wsparcie od związku. Również zapraszam te osoby, które trenują siatkówkę, ale jakoś nie potrafią odnaleźć się na wyższym poziomie. Fistball może dać coś nowego. Gra jest podobna, a nie wymaga określonych warunków fizycznych potrzebnych do grania w siatkówkę. Zapraszamy wszystkich do współpracy. Każda pomoc przyda nam się w rozwoju.