Magazyn Sportowiec – wywiady, analizy, komentarze sportowe

Tomasz Mackiewicz i Nanga Parbat – tragiczny romans

Tomasz Mackiewicz w namiocie podczas wyprawy / fot. www.facebook.com/pg/czapkins/

Tą historią żyliśmy przez wiele dni. Cała Polska śledziła losy człowieka, o którym zwykły Kowalski wcześniej nie słyszał. Bo kim był Tomasz Mackiewicz? Jego nazwisko wywoływało różne emocje w środowisku polskich himalaistów. Jedni uważali go za człowieka odważnego, który swoją fantazję o zdobyciu Nanga Parbat przemienił w romantyczną historię. Inni zaś mieli go za wyrzutka, samotnika oraz człowieka, który nie należy do ich grupy. A kim naprawdę był Tomasz Mackiewicz? Chyba najwłaściwszym określeniem będzie outsider. Kiedy prześledzimy jego życiorys, to zauważymy, iż wolał iść swoimi ścieżkami. Jednak próbował również znaleźć ustatkowanie i ciepło rodzinnego domu. To niestety nie zawsze mu się udawało. W młodości uzależnił się od heroiny. Po wyleczeniu założył rodzinę. Niestety rozwiódł się po śmierci swojego syna. Następnie spróbował raz jeszcze odnaleźć miłość. I udało mu się. Niestety to szczęście zabrała mu jego kochanka – wspomniana wcześniej góra Nanga Parbat.

>> KOCHANKA

Po zawirowaniach w życiu młodzieńczym Mackiewicz postanowił wyruszyć w świat. Na dłuższy czas osiadł w Indiach, gdzie uczył trędowate dzieci języka angielskiego. Natomiast w Irlandii zaprzyjaźnił się z innym polskim podróżnikiem Markiem Klonowskim. To właśnie z nim rozpoczął swój nowy rozdział w życiu – czyli zdobywanie tego co niezdobyte.

Najpierw panowie w 2008 roku stanęli na najwyższym szczycie Kanady – Logan. Wówczas zostali zauważeni i docenieni przez środowisko polskich wspinaczy. Chociaż obaj nie mieli ani doświadczenia, ani też uprawnień. Byli po prostu wolnymi strzelcami, którzy organizowali zbiórki pieniędzy na swoje wyprawy.

Po pierwszych sukcesach postanowili udowodnić wszystkim, że również należą do społeczności polskiego himalaizmu. Zamarzyło im się zdobycie Nanga Parbat, drugiego obok K2 szczytu, na który nikt nie wszedł zimą. Dlaczego właśnie ta góra? Z przyczyn finansowych. Sam Tomasz Mackiewicz opowiedział o tym w 2014 roku w Przeglądzie Sportowym:

Zacząłem się zastanawiać, jak to jest, że ludzie już po księżycu chodzą, a nie mogą wejść zimą na Nangę i K2. Nie pojmowałem tego. Gdy idziesz na K2, do samej bazy musisz zapieprzać przez dwa tygodnie i to wszystko kosztuje, a tutaj jest dużo bliżej. Dlatego Nanga. Myśmy wtedy w ogóle nie mieli kasy, ledwo uzbieraliśmy na przelot.

https://www.przegladsportowy.pl/inne-dyscypliny/tomasz-mackiewicz-z-heroinisty-himalaista-mackiewicz-atakuje-k2/pgxejzx

I tak od 2010 roku rozpoczął się Nanga Dream – czyli wspólny projekt Mackiewicza i Klonowskiego. Panowie chcieli jako pierwsi w historii zdobyć Nangę zimą. Próbowali trzykrotnie bez oficjalnego wsparcia ze strony państwa, związku i sponsorów. Niestety bez powodzenia. Aczkolwiek w 2013 roku Tomasz Mackiewicz zdobył wreszcie szacunek wśród innych himalaistów. Podczas trzeciej próby Marek Klonowski zrezygnował po kilkunastu dniach z powodów zdrowotnych. Natomiast Czepkins nie poddał się i w pojedynkę dotarł na wysokość 7400 metrów nad poziomem morza. Było to najlepsze wejście od czasu polskiej ekspedycji z 1997 roku.

Po tym okresie zakończyła się współpraca Mackiewicza i Klonowskiego. Jednak Tomasz nie chciał zerwać ze swoją kochanką. Po sukcesie z 2013 roku wierzył w to, że wreszcie uda mu się wejść na szczyt. Znalazł nowego partnera, a dokładnie partnerkę w postaci Francuzki Elisabeth Revol. Wraz z nią zmierzył się z górą czterokrotnie.

>> WSPÓŁPRACA Z REVOL

Revol to niezwykle doświadczona himalaistka. W 2007 roku jako pierwsza kobieta zdobyła samotnie i bez butli Broad Peak, Gaszerbrum I i Gaszerbrum II. Dwa lata później zaatakowała Annapurnę. Jednak podczas schodzenia zaginął jej partner Martin Minarik, a ona sama wróciła z licznymi odmrożeniami. Po tej tragedii wycofała się z himalaizmu na cztery lata. Wróciła w 2013 roku, a w 2014 roku wyruszyła po raz pierwszy z Tomaszem Mackiewiczem. Zapewne wtedy nie sądziła, iż za 4 lata przeżyje podobną historię jak na Annapurnie.

W 2015 roku polsko-francuska para weszła aż na 7800 metrów nad poziomem morza. Mackiewicz jeszcze nigdy nie był tak blisko. Do szczytu Nanga Parbat zabrakło im niespełna 400 metrów. Niestety podczas schodzenia do jednej z baz Polak wpadł do szczeliny, co zakończyło się kontuzją nogi. Tym samym musiał zrezygnować z wyprawy.

Tomasz Mackiewicz i Elisabeth Revol Nanga Parbat 2015/2016 /fot .www.facebook.com/pg/czapkins/

Kolejna wielka szansa pojawiła się na przełomie 2015/2016 roku. Oprócz Mackiewicza i Revol na Nanga Parbat pojawiło się kilka innych ekip, w tym zespół pod kierownictwem Marka Klonowskiego, w którym był między innymi Adam Bielecki. Ale ani tym pierwszym, jak i tym drugim nie udało się wejść na szczyt. Dokonała zaś tego międzynarodowa wyprawa: Simone Moro, Alex Txikon i Muhammad Ali. Tym samym Nanga Parbat została zdobyta zimą, z czym Mackiewicz nie mógł się pogodzić. Według niego nie udało im się wejść na szczyt, co opisał na swoim blogu.

>> OBSESJA

Jego obsesja była na tyle wielka, że nie chciał odpuścić za żadne skarby. W swojej karierze nie zaatakował żadnego innego ośmiotysięcznika. Jego jedynym celem była Nanga Parbat. Ostatnia próba miała miejsce w sezonie 2017/2018.

Był to ważny okres dla polskiego himalaizmu, ponieważ już w połowie 2017 roku na dobre rozpoczęła się akcja K2 dla Polaków pod kierownictwem Krzysztofa Wielickiego, a z udziałem między innymi Adama Bieleckiego i Denisa Urubko. Zasięg medialny tego wydarzenia był na tyle wielki, że nikt nie interesował się za bardzo kolejną wyprawą Mackiewicza. A ten znów w swoim stylu próbował znaleźć fundusze na wszelkie możliwe sposoby. Namówił również raz jeszcze Elisabeth Revol.

Gdy media regularnie informowały o postępach polskiej wyprawy na K2, to w tym samym czasie Mackiewicz i Revol robili swoje w ciszy. Wszyscy spodziewali się raczej, że w styczniu 2018 roku będziemy emocjonować się zdobyciem K2, a nie walką o życie na Nanga Parbat. Los po raz kolejny udowodnił, że lubi być przekorny.

25 stycznia 2018 roku Francuzka i Polak mieli zdobyć szczyt w stylu sportowym, czyli bez użycia butli tlenowej – według relacji Revol. Warunki pogodowe były niekorzystne. To wtedy Revol zauważyła, że stan Czepkinsa jest tragiczny. Miał mieć liczne odmrożenia, ślepotę śnieżną oraz objawy choroby wysokościowej. Himalaistce udało się znieść partnera do najbliższej bazy położonej w okolicach 7200 metrów. Podczas schodzenia poinformowała po raz pierwszy swojego męża o problemach na szczycie. Informację szybko przekazano do Polski.

 

>> AKCJA RATUNKOWA

Rano 26 stycznia żona Mackiewicza powiadomiła media o problemach wyprawy oraz o zorganizowaniu zbiórki pieniędzy na helikopter. Również tego samego dnia narodowa wyprawa na K2 zapowiedziała, że jest gotowa na rozpoczęcie akcji ratunkowej. Jedyny problemem było osiągnięcia porozumienia z pakistańską armią, która chciała mieć pewną gwarancję otrzymania pieniędzy za użyczenie helikoptera. Internetowa zbiórka przerosła oczekiwania i już w południe 26 stycznia zebrano potrzebną kwotę. To nie wystarczało jednak Pakistańczykom. Dopiero interwencja polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz Ministerstwa Sportu i Turystyki przyniosła oczekiwany efekt.

Z powodów złej pogody helikopter przyleciał do bazy pod K2 dopiero na następny dzień. Na akcję ratowniczą wyruszyli Adam Bielecki, Denis Urubko, Piotr Tomala i Jarosław Botor. W okolicach godziny 13.00 polskiego czasu ekipa wylądowała na wysokości 4800 metrów pod Nanga Parbat. Wstępne plany przewidywały zostawienie Polaków w okolicach 6000 metrów, natomiast załamanie pogody spowodowało, iż musieli rozpocząć akcję ponad tysiąc metrów niżej.

W tym samym czasie Elisabeth Revol informowała bez przerwy o tym, że jest w trakcie samotnego zejścia. Pod osłoną nocy duet Bielecki i Urubko rozpoczął wejście w górę. Pierwsze założenia przewidywały nawet półtorej dnia drogi do Francuzki, a dwa dni do Polaka. Ale to co zrobiła polsko-rosyjska para można zakwalifikować w kategoriach cudu. W ciągu ośmiu godzin, w nocy i w złych warunkach pogodowych pokonali ponad kilometr. Aż wreszcie w okolicach 6000 metrów nad poziomem morza spotkali Francuzkę. Był to ogromny sukces. Nikt nie spodziewał się, że w tak szybkim tempie uda się Bieleckiemu i Urubko dotrzeć do partnerki Mackiewicza. Była to również zasługa Revol, która zaryzykowała. Bez picia, jedzenia oraz z licznymi odmrożeniami schodziła w dół, aby ułatwić zadanie ratownikom.

Śledziliśmy w Internecie oraz w telewizji losy akcji ratunkowej. Mimo podzielonej opinii na temat sensu ratowania Mackiewicza, chyba każdy w głębi serca chciał, żeby wszystko zakończyło się happy endem. Zwłaszcza, iż Adam Bielecki i Denis Urubko dokonali czegoś niesamowitego. Jednakże kosztowało ich to wiele sił. Ponadto na Nanga Parbat pogoda nie ulegała poprawie. Do tego trzeba było zająć się Revol, która od razu poinformowała Polaka i Rosjanina o tym, iż Mackiewicz był w tragicznym stanie. Nie reagował na żadne bodźce. Dlatego zadecydowano o przerwaniu akcji ratunkowej.

Krzysztof Wielicki w raporcie z tej akcji opisał:

Elisabeth Revol zapytana przez Adama Bieleckiego o stan Tomasza Mackiewicza, którego po zejściu ze szczytu, pozostawiła zabezpieczonego w śpiwór w szczelinie (namiocie?) na wysokości ok 7280 m.n.p.m. określiła jako bardzo ciężki: odmrożone ręce, nogi, twarz, niezorientowany w czasie i przestrzeni, nie było z nim już żadnego kontaktu, ślepota śnieżna, brak możliwości samodzielnego przemieszczania się.

Po zniesieniu Revol do bazy, helikopter przetransportował Francuzkę do Islamabadu. Natomiast ekipa z K2 powróciła do swojej pierwotnej wyprawy.

>> POSTAĆ TRAGICZNA

Tomasz Mackiewicz z jednej strony był na tyle odważny, aby spełniać swoje największe marzenia. Z drugiej zaś strony, cierpiała na tym jego rodzina, która ostatecznie straciła go na zawsze. Władze pakistańskie ostatecznie uznały Polaka za zmarłego. Tym samym stał się kolejną polską ofiarą najwyższych gór świata obok takich sław jak Kukuczka czy Rutkiewicz. Jednocześnie stał się bohaterem. Uznano jego zimowe wejście na Nanga Parbat, co tym samym stanowi go pierwszym Polakiem, który tego dokonał. A czy jego życie i ryzyko jakie podejmował było prawidłowe? To już nie nam oceniać. Zapewne w taki sposób chciał odejść z tego świata. Czyli robiąc to, co kochał.