Magazyn Sportowiec – wywiady, analizy, komentarze sportowe

Paweł Wąsek po debiucie na mamuciej skoczni. „Trochę ugięły się mi nogi”

Paweł Wąsek podczas lądowania

Szymon Kastelik: Adrenalina jest wielka, gdy debiutuje się na mamuciej skoczni?                                        Paweł Wąsek: Oj tak. Ale myślę, że nie tylko podczas debiutu jest tak wielka.

Jesteś zadowolony z tego, co pokazałeś w Oberstdorfie?

Nie do końca. W miejscach, które zająłem, nie ma nic pozytywnego. Ale skoki na progu wyglądały dość dobrze, więc można znaleźć jakieś plusy.

Spanikowałeś, gdy po raz pierwszy usiadłeś na belce?

Gdy wyszedłem na górze i spojrzałem na rozbieg, to trochę ugięły się mi nogi. Ale wiedziałem, że są dobre warunki i jak skoczę normalnie, to będzie dużo radości.

Nie byłeś zaskoczony, gdy dowiedziałeś się, że zastąpisz Macieja Kota właśnie w Oberstdorfie?

Byłem bardzo zaskoczony!

Czujesz się na tyle mocny, aby w niedalekiej przyszłości zagościć na stałe w kadrze A?

Jeśli wszystko pójdzie w dobrym kierunku, a na razie tak to wygląda, to czemu nie. Aczkolwiek jeszcze sporo pracy przede mną, aby dorównać poziomem do kolegów z kadry A.

To wciąż daleka przyszłość, ale czy Paweł Wąsek będzie jednym z elementów polskiej drużyny olimpijskiej w 2022 roku?

Po to trenuję. Ale jak na razie w ogóle nie myślę o tak dalekiej przyszłości. Jest sezon i skupiam się na najbliższych zawodach.

Niektóre media zaczęły mówić o małym kryzysie w polskich skokach narciarskich. Według tej hipotezy pomiędzy Kadrą A a Kadrą B i w niższych jest olbrzymia różnica w jakości. Klemens Murańka wspominał o zaniedbywaniu przez PZN innych skoczków. Jak oceniasz tę sytuację? Mamy się o co martwić?

Ja nie chcę się wypowiadać na temat zarobków. Bo wiem jaka jest sytuacja na przykład w narciarstwie alpejskim. My mamy wszystko z najwyżej półki nie dając za to ani grosza, a moja siostra, która uprawia narciarstwo alpejskie, musi dokładać własne pieniądze do tego, żeby trenować. A i tak jestem pewien, że z przygotowaniami, sprzętem odstają od innych krajów. Więc dopóki w narciarstwie alpejskim i biegach narciarskich nie będą mieli sytuacji takiej jak my, to nie powinniśmy myśleć o żadnych wypłatach z związku. A co do poziomu jaki prezentujemy… Faktycznie jest dosyć spora przepaść, ale myślę, że kibice nie powinni się jakoś bardzo przejmować tym. Bo w kadrze A też są jeszcze zawodnicy, którzy poskaczą kilka sezonów. Zaś my z zaplecza możemy poczynić spore postępy przez ten czas.