Magazyn Sportowiec – wywiady, analizy, komentarze sportowe

„Zamykam oczy! Przeszedł proszę państwa, przeszedł”. 40 lat temu Jan Kowalczyk został mistrzem olimpijskim [WIDEO]

Jan Kowalczyk /fot. RIA Novosti archive, image #567783 / Boris Babanov / CC-BY-SA 3.0, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=16486674/

To było gorące lato 1980 roku. W sierpniu w Gdańsku i kilku innych miejscach kraju wybuchły bezprecedensowe strajki, które rozpoczęły karnawał „Solidarności”. Wcześniej w Moskwie, w paszczy lwy jak mówiono, polscy sportowcy rywalizowali o medale w zbojkotowanych przez Zachód Igrzyskach Olimpijskich.

Polska miała wówczas trzech bohaterów. Jednym był oczywiście tyczkarz Władysław Kozakiewicz, który zasłynął pokazaniem słynnego gestu w stronę buczącej radzieckiej publiczności. Drugim był Bronisław Malinowski, a trzecim Jan Kowalczyk, nazywany prawdziwym zaklinaczem koni.

Jan Kowalczyk startował już na Igrzyskach Olimpijskich w Meksyku i Monachium, ale na obu tych imprezach towarzyszył mu ogromny pech. W rezultacie ani w 1968, ani w 1972 roku nie odniósł sukcesu. Niewiele brakowało, a także Moskwa okazałaby się nieszczęśliwa. Kilka tygodni przed wyjazdem do Związku Radzieckiego, Kowalczyk spadł z konia i złamał obojczyk.

Ostatecznie nasz jeździec do czasu Igrzysk się wykurował. W Moskwie Jan Kowalczyk dosiadał legendarnego Artemora. Konia żywego, energicznego, ale również trudnego. Polak przekonał się o tym podczas treningów, gdy Artemor zaczął się buntować. Kowalczyk, który był również chorążym, znalazł na to jednak sposób. Elegancki frak zamienił na mundur, dzięki czemu koń się uspokoił.

>> JAN KOWALCZYK I JEGO LEGENDARNE PRZEJAZDY [KLIKNIJ] <<

Duet Kowalczyk – Artemor pojawił się na parkurze ostatniego dnia Igrzysk. Ich zmagania śledziła cała Polska. O randze wydarzenia świadczy fakt, że zawody komentowała gwiazda ówczesnej telewizji Jan Ciszewski. Ten sam, który przed laty relacjonował największe sukcesy polskich piłkarzy.

Gdy Jan Kowalczyk dosiadający Artemora zbliżał się do przeszkód, widzowie w Polsce zamierali. Chwilę później z telewizorów dobywał się komentarz „przeszedł”. W pierwszym przejeździe było tak przy dwunastu przeszkodach. Niestety na ostatniej, trzynastej Artemor strącił drąg. Drugą rundę Jan Kowalczyk również zakończył z jedną zrzutką. To wystarczyło jednak do zdobycia historycznego złota. Polak w pokonanym polu pozostawił Nikołaja Korolkowa na Espadronie.

Poza złotem indywidualnym Jan Kowalczyk wywalczył również srebro w drużynie wraz z Marianem Kozickim, Wiesławem Hartmanem i Januszem Bobikiem.